Reklama

Diablo nokautuje w Moskwie

Rachim Czakijew, złoty medalista olimpijski z Pekinu nie dał rady polskiemu mistrzowi świata Krzysztofowi Włodarczykowi. Czterokrotnie padał na deski po ciosach Polaka, ostatni raz w ósmej rundzie

Publikacja: 22.06.2013 01:17

Diablo nokautuje w Moskwie

Foto: Fotorzepa, Tomasz Koryszko Tom.Ko. Tomasz Koryszko

Ten pojedynek nie miał zdecydowanego faworyta, ale notowania bukmacherów stawiały w tej roli Rosjanina, który przestępował do tej konfrontacji niepokonany. Liczono na jego mocny cios, siłę i fakt, że walczy po raz pierwszy u siebie w domu, w Rosji, na oczach swojego prezydenta Inguszetii, który siedział w pierwszym rzędzie.

Zapomniano tylko, jak ważne jest przy 12. rundowych walkach doświadczenie, które było po stronie Włodarczyka. To był jego 51 pojedynek, piąta obrona pasa WBC. A przecież Diablo, który większość swoich walk wygrał przed czasem, bije równie mocno jak Czakijew i jest wszechstronniejszym od niego bokserem. To on, nie Czakijew, stawał w ringu w roli profesora.

Pierwsze rundy nie nastrajały optymistycznie tych, którzy nie znają Włodarczyka. Oddał inicjatywę rywalowi, schował się za podwójną gardą i czekał aż burza ucichnie. - Początek był smętny, to prawda, ale ja już taki jestem, wolno się rozkręcam - stwierdził po ogłoszeniu werdyktu. W trzecim starciu leżał na deskach, ale to nie był cios, który mógł przesądzić o losach tej rywalizacji.

Od piątej rundy Czakijew zaczął tracić siły. Przed walką mówił, że będzie ona przypominać wojnę i szachy. Była tylko wojna, o szachach zapomniał.

Kiedy w ostatnich sekundach  szóstego starcia wylądował na macie ringu po krótkim lewym sierpowym polskiego mistrza świata chyba zrozumiał, że wojna dopiero się rozpoczyna i to nie on będzie rozdawał w niej karty. Kilka minut później leżał po raz drugi, a w ósmej rundzie był już cieniem tego siłacza, który próbował na początku znieść z powierzchni ziemi Włodarczyka.

Reklama
Reklama

I zginął od własnej broni, zabrakło mu doświadczenia, wystrzelał się zbyt szybko. Kiedy padał na deski po raz czwarty, belgijski sędzia Daniel Van de Viele nie miał żadnych wątpliwości kończąc pojedynek.

Diablo dokonał wielkiej rzeczy. Zdobył Moskwę nokautując Czakijewa w wielkim stylu. I raz jeszcze udowodnił, że tacy jak on, potrafiący skończyć walkę jednym mocnym ciosem zawsze mają szansę. Po siódmej rundzie przegrywał przecież wyraźnie u wszystkich sędziów.

Kto następny? Za wcześnie na takie prognozy. Ze sportowego punktu widzenia najlepszym przeciwnikiem dla Włodarczyka byłby mieszkający w Niemczech  Bośniak Marco Huck, mistrz organizacji WBO, ale czy Wilfried Sauerland zaakceptuje ryzyko? Kto wie, może Czakijew będzie chciał rewanżu, jest taki zapis w kontrakcie, ale jego ludzie musieliby znaleźć znacznie więcej pieniędzy niż teraz. Gdyby Diablo przegrał, rewanż byłby pewny, ale w tej sytuacji jest mało prawdopodobny.

Na konkrety przyjdzie więc trochę poczekać. Na razie jedyny polski mistrz zawodowego boksu może zacząć świętować.

Sport
Turniej Czterech Skoczni, Premier League, koszykówka. Co obejrzeć w Sylwestra i Nowy Rok?
Sport
Iga Świątek, Premier League i NBA. Co obejrzeć w święta?
Sport
Ślizgawki, komersy i klubowe wigilie, czyli Boże Narodzenia polskich sportowców
Sport
Wyróżnienie dla naszego kolegi. Janusz Pindera najlepszym dziennikarzem sportowym
Sport
Klaudia Zwolińska przerzuca tony na siłowni. Jak do sezonu przygotowuje się wicemistrzyni olimpijska
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama