Adrian Solano do występu na mistrzostwach świata w Lahi przygotowywał się w Wenezueli. Miesiąc przed startem chciał trenować w Szwecji, ale na lotnisku w Paryżu uznano, że jest uchodźcą i został zmuszony do powrotu. 

Reklama
Reklama

"Kiedy przyleciałem do Paryża, wyjaśniłem, że podróżuję do Szwecji, aby tam trenować. Nie uwierzyli mi, że uprawiam biegi narciarskie w Wenezueli. Miałem przy sobie tylko 28 euro i policjanci oskarżyli mnie o nielegalną imigrację" - powiedział Solano. 

Funkcjonariusze nie dali wiary jego tłumaczeniom. Nie przekonało ich nawet zaproszenie, jakie otrzymał od swojego trenera.

Jego start w mistrzostwach świata był jednocześnie pierwszym kontaktem ze śniegiem. W Wenezueli trenował na nartach z doczepionymi kółkami. 

Startu na 10 kilometrów nie ukończył. W połowie dystansu, po upływie 55 minut, zszedł z trasy. Lepiej poszedł mu występ w sprincie. Zawody zakończył na ostatnim, 156. miejscu. Dystans pokonał w 26 minut. Mimo wszystko, na mecie został powitany oklaskami.

Osiągnięty wynik nie powstrzymuje Wenezuelczyka przed kolejnymi startami. Już zapowiedział, że jego celem jest występ na igrzyskach olimpijskich.