Adam Małysz obchodzący w piątek 44. urodziny mówił, że najlepszym prezentem z tej okazji byłby powrót mocy polskich skoczków. Prezent nie był przesadnie okazały, ale ważne, że się jednak pojawił.
Już serie treningowe dały nadzieję na przyzwoite wyniki trzynastki wystawionej w Wiśle-Malince przez trenera Michala Doleżala. Wyróżnili się w nich zdecydowanie Kamil Stoch (pierwszy i dziewiąty wynik) oraz Piotr Żyła (czwarty i szósty), ale i pozostali nie lądowali na buli.
W kwalifikacjach niemal wszyscy skakali równo w granicach 120-124 m. Po uwzględnieniu przeliczników za wiatr najwyższą notę z Polaków miał Stoch. – Potwierdziłem, że moje skoki są dobre, stabilne i należy się nimi cieszyć – mówił lider polskiej drużyny. W drugiej i trzeciej dziesiątce znaleźli się Jakub Wolny, Piotr Żyła, Andrzej Stękała i Dawid Kubacki. Maciej Kot, choć także oddał skok dający awans, został zdyskwalifikowany za nieprawidłowy kombinezon. Tylko Jarosław Krzak po prostu skoczył za blisko.
Czytaj więcej
W sobotę i niedzielę konkursy Pucharu Świata w Wiśle-Malince. Mają one przynieść poprawę formy po...
Mistrzem kwalifikacji i właścicielem czeku na 3000 franków szwajcarskich został na skoczni im. Adama Małysza Austriak Jan Hoerl (129 m), choć dalej od niego skoczyli lider PŚ Niemiec Karl Geiger (134 m z lądowaniem bez telemarku) i wracający do dobrego skakania Norweg Marius Lindvik (132).