Co pan czuje teraz, kilka dni po finale mistrzostw świata, który jednak wygrali Włosi?
Cały czas jestem rozczarowany. Powodów jest kilka. Po pierwsze, dobrze zagraliśmy dwa razy z USA i pokonaliśmy Brazylię, która grała najlepszą siatkówkę od początku sezonu. Mieliśmy wielkie wsparcie fanów, więc byłem przekonany, że damy radę zwyciężyć w finale, zwłaszcza po tym, jak odrobiliśmy stratę 17:21 i wygraliśmy pierwszego seta, a w drugim prowadziliśmy. Spodziewałem się, że Włosi pękną i będą cierpieć i w przyjęciu, i w ataku, a zamiast tego zaczęli grać nawet lepiej i sprawili nam kłopoty. Jestem rozczarowany, bo moje oczekiwania były wysokie. Może po pewnym czasie bardziej docenię nie tylko srebro, ale cały pierwszy rok pracy z kadrą.