Kiedy we wrześniu rozpoczynały się mistrzostwa Europy, nikt nie wyobrażał sobie, że wicemistrzowie świata mogą przegrać z Belgią i Finlandią. Zwycięstwa w Japonii i eliminacyjnej fazie Ligi Światowej rozbudziły apetyty. Szybko zapomniano, że w mistrzostwach świata szczęście czasami było po naszej stronie, a rywale mówili o pechu. Liga Światowa była pasmem sukcesów, ale gdy przyszło walczyć o podium podczas finałów w Katowicach, okazało się, że drużyna Raula Lozano ma swoje ograniczenia.

Przed mistrzostwami Europy były jeszcze nieudane turnieje w Olsztynie i Paryżu. Po Memoriale Huberta Wagnera nawet Lozano przyznał, że pali się światło ostrzegawcze i trzeba szybko pomyśleć o solidnym przeglądzie. Wiedział, że w Moskwie nie skorzysta z Mariusza Wlazłego (tajemnicze skurcze) i Piotra Gruszki (kontuzja w meczu o trzecie miejsce z Serbią w Olsztynie).

Trener nie liczył się jednak z możliwością aż tak bolesnej porażki. Zamiast miejsca w finale i wyjazdu na Puchar Świata, który dawał szanse awansu na igrzyska, był najgorszy występ Polaków w historii mistrzostw Europy i przesunięcie z pierwszego pola startowego na koniec stawki w kolejnym wyścigu o Pekin. Ten wstrząs mógł obrócić w gruzy drużynę budowaną z takim mozołem. Najbardziej dostało się Wlazłemu, który postanowił zatroszczyć się o swoje zdrowie. Lanie, które Polacy dostali, uświadomiło im, że ubiegłoroczny sukces nie jest wieczny i znów trzeba będzie udowadniać przynależność do światowej elity.

W przyszłą środę rozpoczyna się na Węgrzech turniej prekwalifikacyjny dla tych, którzy będą próbować dostać się na igrzyska tylnymi drzwiami. Polska z Belgią, Finlandią, Węgrami, Danią i Estonią zagra w Szombathely. Inni będą rywalizować w Portugalii i Włoszech. Zwycięzcy zagrają w Turcji na początku stycznia (do Pekinu pojedzie tylko triumfator tej imprezy). Ostatnią szansą są trzy turnieje interkontynentalne (maj 2008 r.). W sobotę (Odolena Voda) i niedzielę (Kladno) siatkarze zmierzą się z Czechami. Po tych sparingach Lozano zdecyduje, kogo ze środkowych zabierze na Węgry – Marcina Możdżonka czy Wojciecha Jurkiewicza. Pozycja Daniela Plińskiego i Wojciecha Grzyba jest pewna. Łukasza Kadziewicza wyeliminowała kontuzja.

Do drużyny wrócili Wlazły i Gruszka oraz libero Krzysztof Ignaczak, który wygrał rywalizację z Piotrem Gackiem. Wlazły nie narzeka już na skurcze, które nękały go w ostatniej fazie przygotowań do mistrzostw Europy, a Gruszka zapomniał o kontuzji, której wtedy doznał. Bardzo prawdopodobne, że o pierwszym miejscu w turnieju na Węgrzech zadecyduje mecz z Finlandią, która tak rewelacyjnie spisywała się w Moskwie, wygrywając między innymi z Polską.