Reklama

Francuski poker i totolotek

Stephane Antiga trenerem Polaków, Philippe Blaine jego asystentem. To ryzykowny pomysł na sukces w mistrzostwach świata za rok.
Stephane Antiga gra w Polsce od sześciu lat

Stephane Antiga gra w Polsce od sześciu lat

Foto: Fotorzepa, Roman Bosiacki Roman Bosiacki

Jeszcze nie tak dawno 37-letni były kapitan reprezentacji Francji znalazł się na peryferiach wielkiego sportu. Gdy Antiga opuszczał Skrę, wydawało się, że już nic ekscytującego w Polsce go nie spotka. Ale najpierw odrodził się w Bydgoszczy, by znów trafić do Bełchatowa. Teraz podpisze trzyletni kontrakt z Polskim Związkiem Piłki Siatkowej, który żegna się z Andreą Anastasim i zatrudni Francuza na stanowisku pierwszego trenera narodowej drużyny.

Szaleństwo czy kiepski żart, można zapytać. Na rok przed mistrzostwami świata w Polsce związek decyduje się oddać reprezentację w ręce człowieka, który nie ma żadnego trenerskiego doświadczenia. Co więcej, w ręce wciąż czynnego zawodnika, który do maja będzie występował w PlusLidze w barwach Skry. Sytuacja wcześniej nieznana, prowokująca do zadawania niewygodnych dla działaczy pytań.

Trzyletni kontrakt, a co będzie, gdy mistrzostwa świata zakończą się klęską, gdy Antiga, znakomity siatkarz, minie się z powołaniem i nie sprawdzi w roli trenera? Z Anastasim podpisano nowy, dwuletni kontrakt po nieudanych igrzyskach olimpijskich w Londynie. Teraz trzeba mu będzie płacić przez kolejnych kilkanaście miesięcy, choć jego już w naszym kraju nie będzie. Czyżby to była polska specjalność?

Andrzej Niemczyk, który z polskimi siatkarkami dwukrotnie wywalczył mistrzostwo Europy, przyrównuje wybór Antigi do gry w totolotka. A mówi to człowiek, który nie unikał w trenerskim życiu pokerowych rozwiązań. Ryszard Bosek pamięta czasy, gdy trenerem kadry zostawał Hubert Wagner, kolega z boiska. Twierdzi, że gwarantem nieoczekiwanej decyzji jest dla niego Philippe Blaine, kiedyś wielki siatkarz, a później długo trener reprezentacji Francji. Jego zdaniem ta dwójka może poprowadzić naszą drużynę do sukcesów. – Stephane rozpali w chłopakach nowy ogień, a Philippe zajmie się stroną szkoleniową, na tym zna się najlepiej. Z Wagnerem też tak kiedyś było, nie wszyscy cieszyli się z jego nominacji. A to, że Antiga będzie do maja bronił barw Skry Bełchatów, w niczym mu nie przeszkodzi. Z bliska zobaczy, na kogo może liczyć, a na kogo nie. Ale ryzyko jest – mówi „Rz" Bosek.

Mirosław Przedpełski, prezes PZPS, podkreśla, że to jego pomysł. To on wymyślił Antigę i Blaina do pomocy. Więc jeśli wymyślił, to oznacza, że bierze odpowiedzialność. To jedna z najbardziej ryzykownych decyzji, jakie podjął. Piotr Makowski, trener żeńskiej reprezentacji, były szkoleniowiec Delecty Bydgoszcz, gdzie Antiga miał znakomity sezon, mówi o Francuzie: – On jak mało kto potrafi łączyć ludzi.

Reklama
Reklama

Antiga zna środowisko i mówi po polsku, co będzie jego dodatkowym atutem. Z nikim nie jest skłócony, więc najlepsi mogą liczyć na powołania do kadry. Cała reszta to już poker i totolotek w jednym. Jeszcze miesiąc temu, gdy rozpoczynały się w Gdańsku nieudane dla Polaków mistrzostwa Europy, takiego scenariusza nikt by nie napisał.

Siatkówka
Klubowy mundial siatkarzy. Aluron wraca z medalem z drugiego końca świata
Materiał Promocyjny
Bezpieczeństwo to nie dodatek. To fundament systemu płatności
Siatkówka
Startuje PlusLiga siatkarzy. Nowi bohaterowie się przydadzą
Siatkówka
Jakub Kochanowski dla „Rzeczpospolitej". „Nie ma czasu na refleksje i odpoczynek"
Siatkówka
Tomasz Fornal dla „Rzeczpospolitej". „Mieliśmy swoje problemy, których nie udało się przezwyciężyć"
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama