Dwa lata temu na turnieju w Niemczech drużyna Bogdana Wenty, której nikt wtedy nie dawał szans na sukces, doszła aż do finału, w którym przegrała z gospodarzami. Od tego czasu Polacy wzięli udział w dwóch prestiżowych turniejach, jednak mimo nadziei – nie udało się zdobyć nawet medalu. Na mistrzostwach Europy w Norwegii w ubiegłym roku udało się awansować tylko do drugiej fazy grupowej i zająć siódme miejsce, na igrzyskach w Pekinie Polacy wywalczyli piąte miejsce, przegrywając walkę o podium w ostatnich minutach meczu z Islandią.

Na co stać ich teraz – nie wiadomo, tym bardziej że drużyna jest w trakcie przebudowy. Z występów w reprezentacji zrezygnował kapitan Grzegorz Tkaczyk, tłumaczył swoją decyzję zmęczeniem i chęcią spędzania czasu z rodziną. – Zastąpić go będzie bardzo trudno, ale w porównaniu z innymi czołowymi drużynami świata w naszej i tak zaszły najmniejsze zmiany. Na pozycji Tkaczyka coraz lepiej radzi sobie Bartłomiej Jaszka, nowym kapitanem został Damian Wleklak – tłumaczy reprezentant Polski, Mariusz Jurasik.

Mecze grupowe Polacy będą rozgrywać w Varażdinie. W sobotę zainaugurują występy na turnieju meczem z Algierią, w niedzielę zagrają z Rosją. Rywalami kolejnych dwóch spotkań będą Macedonia i Tunezja i wreszcie – 22 stycznia – mistrzowie świata Niemcy. W tamtejszej Bundeslidze na co dzień występuje aż 11 naszych reprezentantów.

Poza Niemcami, za faworytów całego turnieju uważa się mistrzów olimpijskich Francję, Hiszpanię, brązowych medalistów mistrzostw Europy Chorwację i najbardziej utytułowaną na mistrzostwach świata Szwecję. Mecze drugiej fazy grupowej rozgrywane będą od 24 do 27 stycznia, mecze o jedenaste, dziewiąte, siódme i piąte miejsce – 29 stycznia. Półfinały odbędą się 30 stycznia, a mecz o trzecie miejsce i finał w Zagrzebiu – 1 lutego.

Polacy pod koniec grudnia trenowali na zgrupowaniu na warszawskim Ursynowie, a na początku roku wzięli udział w turnieju w Czechach. Udało im się pokonać tylko Słowację, przegrali z Węgrami i Czechami. Wenta miał pretensje do zawodników zwłaszcza za ostatnie spotkanie, którego Polacy nie potrafili wygrać, mimo że przez długi czas wysoko prowadzili.– Zdajemy sobie sprawę, że w Pekinie stać nas było na dużo więcej, ale chyba nie potrafiliśmy poradzić sobie z presją. Teraz zagramy na luzie, wierzymy w medal – mówi Jurasik.