Szwecja awans do turnieju, który w styczniu 2010 roku odbędzie się w Austrii, zapewniła sobie już wcześniej, w sobotę grała o prestiż.
Dla Polski także był to mecz prestiżowy, bo z silnym rywalem, którego zatrzymała rok temu w kwalifikacjach olimpijskich w tej samej wrocławskiej hali. Tak wtedy, jak teraz żadna z drużyn nie potrafiła wygrać.
Bogdan Wenta bohaterem meczu obwołał Sławomira Szmala, który świetnie bronił rzutów skrzydłowych. Trener Polaków przyznał, że zamiłowanie jego zawodników do emocjonujących końcówek meczów może grozić zawałami u kibiców.
Polacy we Wrocławiu dobrze zaczęli i dobrze skończyli, a że środek spotkania należał do Szwedów, muszą się cieszyć z jednego punktu.
Debiutującego w kadrze Tomasza Rosińskiego zjadła trema, ciężar gry znowu musieli wziąć na siebie gracze znani i szanowani od lat. Michał Jurecki zdobył aż siedem goli – najwięcej w drużynie, po cztery dołożyli Karol Bielecki i Krzysztof Lijewski.