Gdyby Bogdan Wenta uparł się i kazał grać Sławomirowi Szmalowi przez cały mecz, Ukraińcy mogliby się zastanawiać nad zmianą dyscypliny. Szmal obronił 20 rzutów, przepuścił dziewięć, ale przez 20 minut drugiej połowy, zanim ustąpił miejsca Piotrowi Wyszomirskiemu, skapitulował tylko dwa razy.
– To nie tylko moja zasługa, obrońcy grali fantastycznie. Ukraińcy byli tak zrezygnowani, że nie wiedzieli, jak mają rzucać – mówił po meczu bramkarz, który od nowego sezonu grać będzie w Vive Kielce.
Od kiedy z występów w reprezentacji zrezygnował Grzegorz Tkaczyk, Szmal jest jej kapitanem. Wczoraj Tkaczyk zagrał w kadrze pierwszy raz po dwóch latach przerwy na odpoczynek i leczenie kontuzji i dał drużynie to, czego nigdy za dużo – inteligencję w rozegraniu.
Warszawska publiczność – okazuje się, że piłka ręczna nie jest już tylko dyscypliną popularną w Kielcach i Płocku – gorąco przywitała chłopaka z Targówka. Tkaczyk zapewne odcierpi swoje, bo trener Bogdan Wenta nie może nagle zrezygnować z tych, którzy godnie go zastępowali. Wydaje się jednak, że w zaczynających się w styczniu mistrzostwach świata w Szwecji to właśnie zawodnik Rhein-Neckar Loewen znowu będzie dowódcą drużyny.
– Byłem trochę stremowany, ale dobrze, że mój powrót wypadł na mecz w Warszawie. Kibice przyjęli mnie bardzo miło. Po dwóch latach przerwy muszę od początku wprowadzać się do drużyny – mówił Tkaczyk. Dodał, że nie wie, na jakiej pozycji widzi go Wenta. W