- Chciałem uciąć spekulacje na temat ostatnich tematów. Po analizie mojej gry, tego jak się czułem w tym sezonie zamierzam zakończyć karierę - powiedział Bielecki.

Już w piątek poinformowano, że zawodnik nie wypełni obowiązującego jeszcze przez rok kontraktu z VIVE. Rozpatrywane były dwa warianty - albo koniec kariery, albo przejście do innego klubu.

- Nie chcę jej rozmieniać na drobne, chciałbym, żeby moje cele były większe niż polska liga. Niestety, nie mogę dać z siebie więcej. chciałbym, żeby kibice zapamiętali mnie jako Karola Bieleckiego, który rzuca dużo bramek. Dlatego kończę z zawodowa piłką ręczną - uciął spekulacje Bielecki.

Przeczytaj wywiad z Karolem Bieleckim » Nie mam oka, nie stało się nic wielkiego

Legenda polskiej piłki ręcznej ma w klubie z Kielc pełnić inną rolę. - Karol zostaje z nami. Będzie ambasadorem klubu. Teraz dyskutujemy, co razem z nim możemy robić. Będzie trenerem młodzieży. Jego umiejętności i doświadczenie się przyda. Musimy mu podziękować - mówił prezes klubu Bertus Servaas. Zapowiedział, że zorganizowany zostanie specjalny mecz pożegnalny.

Przed Bieleckim formalnie jeszcze dwa mecze w lidze - PGE VIVE awansowało bowiem do finału mistrzostw Polski, w którym mierzyć się będzie z Orlenem Wisłą Płock.

- Wdzięczność - to najlepsze słowo kiedy myślę o Karolu. To wielki zawodnik i człowiek. Urodził się blisko Kielc, więc on jest nasz. Wszystkim, którzy go prowadzili trzeba podziękować. On na to zasługuje. W Kielcach grał najdłużej w karierze. Dziękujemy jako kraj, bo tyle lat mogliśmy go oglądać. Za charakter. To jest gladiator, który po takim wypadku wrócił do gry. Skromność. On zawsze walczył dla drużyny, nigdy nie mówił to mój sukces, zawsze oddawał drużynie - komplementował Bieleckiego na konferencji Bertus Servaas.

Bielecki grał w klubie z Kielc w latach 1999-2004 i później od 2012 roku. W międzyczasie reprezentował kluby niemieckie.