Złota rączka

Nikola Karabatic we Francji jest wielką gwiazdą sportu „Made in Montpellier“ – plakaty z takim napisem i wielkim zdjęciem uśmiechniętego Karabatica zawisły latem ubiegłego roku w Montpellier, gdzie powracał po czterech latach gry w Niemczech.

Publikacja: 28.01.2010 21:12

Nikola Karabatic

Nikola Karabatic

Foto: AFP

Nikoli w Montpellier jednak nie wyprodukowano, a wartości, które wyznaje, często nie podobają się przeciwnikom. Gra ostro, nieprzyjemnie, na granicy faulu, a kiedy ją przekroczy, nie jest mu specjalnie przykro. Przeciwnikom nie podoba się też to, że trudno go zatrzymać, przewidzieć ruchy i dogonić.

Karabatic urodził się w serbskim Niszu, jego matka jest Serbką, ojciec Branko Chorwatem. Branko był bramkarzem reprezentacji Jugosławii, jednak kiedy Nikola miał dwa lata, wyjechał grać do Strasburga. Młody Karabatic zaczął chodzić z ojcem na treningi, gdy miał sześć lat. Kiedy rodzina przeniosła się z Alzacji do Montpellier, talent Nikoli eksplodował, miał 17 lat, gdy grał już w pierwszej lidze.

– Wtedy uwierzyłem w siebie. Teraz mam 25 lat, staję rano przed lustrem i myślę, że osiągnąłem już wszystko – mówi.

W 2006 roku z reprezentacją Francji został mistrzem Europy, dwa lata później wywalczył złoty medal na igrzyskach w Peknie, rok temu w Chorwacji zdobył mistrzostwo świata. Ze swoimi klubami cztery razy wywalczył mistrzostwo Francji, trzy razy był najlepszy w Niemczech, a w latach 2003 i 2007 wygrał Ligę Mistrzów. W 2008 roku odznaczony został Legią Honorową. Wcześniej docenili go reklamodawcy, we Francji jest symbolem sukcesu i męskości.

Przez cztery lata gry w THW Kiel i teraz po powrocie do Montpellier wdrapał się na najwyższy szczebel zarobków. Z klubu dostaje 30 tysięcy euro miesięcznie, dużo więcej ma z premii i reklam, bo wizerunek zwycięzcy świetnie się sprzedaje. Jest twarzą Adidasa, promuje kosmetyki i ubrania. Twierdzi, że zna się na tym nie gorzej niż na piłce ręcznej. – Moja mama jest malarką, jestem wrażliwy na sztukę, uwielbiam pop-art, a zwłaszcza takich artystów, jak Romero Britto, Andy Warhol, Roy Liechtenstein. Sam nie mam talentu, udało mi się tylko wybudować wieżę Eiffla z klocków lego. Stoi w salonie, ma ponad metr wysokości. Marzę o tym, żeby stworzyć własną kolekcję ubrań. Już podpatruję, imponują mi Dior, Marithe, ale też ci mniej znani, jak Dries van Noten, Kris Van Assche, Frankie Morello – opowiada w rozmowie z magazynem „Planete-Handball“.

O swój wizerunek człowieka renesansu dba bardzo pieczołowicie. W rubryce zainteresowania wpisuje tak dużo, że każdy, kto chciałby zapłacić mu za promowanie czegokolwiek, może to zrobić bez większego wysiłku. Na liście największych głupot, na które wydał pieniądze, wymienia audi R8 (kompletnie niepotrzebne), audi A3 dla ojca, volkswagena touarega dla matki. Po igrzyskach olimpijskich kupił sobie telewizor o przekątnej 165 centymetrów, żeby grać w Pro Evolution Soccer.

O jego interesy dba firma Karakomsports i nie pozwala mu na chwilę spokoju. Nagrał piosenkę z raperem Sefyu, pozował do kalendarza „Bogowie stadionów“, brał udział w pokazie bielizny, wystąpił w teledysku razem z Usainem Boltem i Rafaelem Nadalem. Chwali się tym, że kobiety nie dają mu spokoju. – Jedna chodziła za mną przez tydzień, otwierała drzwi w sklepie, odprowadzała do domu. Klub zaczął się niepokoić, ale ja wiedziałem, że to nic niebezpiecznego – tłumaczy.

Karabatic niebezpieczny jest za to na boisku. Na turnieju w Austrii wczoraj na jego drodze stanęła reprezentacja Polski. Francja musiała walczyć o punkty, Polacy awans do półfinału zapewnili sobie już wcześniej.

[i]Michał Kołodziejczyk z Innsbrucku [/i]

Nikoli w Montpellier jednak nie wyprodukowano, a wartości, które wyznaje, często nie podobają się przeciwnikom. Gra ostro, nieprzyjemnie, na granicy faulu, a kiedy ją przekroczy, nie jest mu specjalnie przykro. Przeciwnikom nie podoba się też to, że trudno go zatrzymać, przewidzieć ruchy i dogonić.

Karabatic urodził się w serbskim Niszu, jego matka jest Serbką, ojciec Branko Chorwatem. Branko był bramkarzem reprezentacji Jugosławii, jednak kiedy Nikola miał dwa lata, wyjechał grać do Strasburga. Młody Karabatic zaczął chodzić z ojcem na treningi, gdy miał sześć lat. Kiedy rodzina przeniosła się z Alzacji do Montpellier, talent Nikoli eksplodował, miał 17 lat, gdy grał już w pierwszej lidze.

Pozostało jeszcze 80% artykułu
Piłka ręczna
Liga Mistrzów. Ponury wieczór dla Orlenu Wisły. Industria żegna się z honorem
Piłka ręczna
Liga Mistrzów. Orlen Wisła Płock i Industria Kielce grają o ćwierćfinał
Piłka ręczna
Marcin Lijewski nie będzie już trenerem reprezentacji. Nie było wyjścia
Piłka ręczna
Industria Kielce gra o przetrwanie w Lidze Mistrzów. Czy Tałant Dujszebajew może odejść?
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Piłka ręczna
Kolejna rewolucja w polskiej piłce ręcznej. Selekcjoner Marcin Lijewski straci pracę