Nikoli w Montpellier jednak nie wyprodukowano, a wartości, które wyznaje, często nie podobają się przeciwnikom. Gra ostro, nieprzyjemnie, na granicy faulu, a kiedy ją przekroczy, nie jest mu specjalnie przykro. Przeciwnikom nie podoba się też to, że trudno go zatrzymać, przewidzieć ruchy i dogonić.
Karabatic urodził się w serbskim Niszu, jego matka jest Serbką, ojciec Branko Chorwatem. Branko był bramkarzem reprezentacji Jugosławii, jednak kiedy Nikola miał dwa lata, wyjechał grać do Strasburga. Młody Karabatic zaczął chodzić z ojcem na treningi, gdy miał sześć lat. Kiedy rodzina przeniosła się z Alzacji do Montpellier, talent Nikoli eksplodował, miał 17 lat, gdy grał już w pierwszej lidze.
– Wtedy uwierzyłem w siebie. Teraz mam 25 lat, staję rano przed lustrem i myślę, że osiągnąłem już wszystko – mówi.
W 2006 roku z reprezentacją Francji został mistrzem Europy, dwa lata później wywalczył złoty medal na igrzyskach w Peknie, rok temu w Chorwacji zdobył mistrzostwo świata. Ze swoimi klubami cztery razy wywalczył mistrzostwo Francji, trzy razy był najlepszy w Niemczech, a w latach 2003 i 2007 wygrał Ligę Mistrzów. W 2008 roku odznaczony został Legią Honorową. Wcześniej docenili go reklamodawcy, we Francji jest symbolem sukcesu i męskości.
Przez cztery lata gry w THW Kiel i teraz po powrocie do Montpellier wdrapał się na najwyższy szczebel zarobków. Z klubu dostaje 30 tysięcy euro miesięcznie, dużo więcej ma z premii i reklam, bo wizerunek zwycięzcy świetnie się sprzedaje. Jest twarzą Adidasa, promuje kosmetyki i ubrania. Twierdzi, że zna się na tym nie gorzej niż na piłce ręcznej. – Moja mama jest malarką, jestem wrażliwy na sztukę, uwielbiam pop-art, a zwłaszcza takich artystów, jak Romero Britto, Andy Warhol, Roy Liechtenstein. Sam nie mam talentu, udało mi się tylko wybudować wieżę Eiffla z klocków lego. Stoi w salonie, ma ponad metr wysokości. Marzę o tym, żeby stworzyć własną kolekcję ubrań. Już podpatruję, imponują mi Dior, Marithe, ale też ci mniej znani, jak Dries van Noten, Kris Van Assche, Frankie Morello – opowiada w rozmowie z magazynem „Planete-Handball“.