Podopieczni trenera Bogdana Wenty pokonali w Zadarze Norwegię 31:30 (14:14) i zajęli drugie miejsce w tabeli końcowej grupy II rundy zasadniczej turnieju finałowego MŚ.
Zwycięskiego gola zdobył na sześć sekund przed końcową syreną Artur Siódmiak. Bohater spotkania powiedział przed kamerami telewizyjnymi, że był to najważniejszy gol w jego karierze.
- Wiedzieliśmy, że nie ma bramkarza. Nie namyślałem się długo, po prostu rzuciłem w kierunku bramki, wstrzymałem oddech na dwie sekundy i czekałem aż piłka wpadnie do bramki. To był najważniejszy gol w mojej karierze. Nie jestem bohaterem. Bohaterem jest cały zespół, który ciężko na to zwycięstwo zapracował - powiedział Siódmiak.
- Ostatnie minuty były ciężkie. Opłaca się w sporcie walczyć do końca. Sport jest piękny, nieprzewidywalny. Dopisało nam szczęście. Cieszymy się, że jesteśmy w półfinale. Oby tak dalej - dodał.
- To był cud. Wierzyliśmy do końca w zwycięstwo. Mam nadzieję, że ci ludzie, którzy po pierwszych meczach, po pierwszej rundzie przestali w nas wierzyć, będą teraz dalej trzymać kciuki i wierzyć w to, coś możemy jeszcze w tych mistrzostwach ugrać. To nie był piękny mecz, to był mecz walki. To był naprawdę cud, ale cuda się zdarzają - powiedział po meczu bramkarz Sławomir Szmal.