Karol Bielecki znów zagrał w hali, w której sracił oko

Karol Bielecki znów grał w Kielcach, może wróci do reprezentacji

Publikacja: 18.10.2010 00:58

Karol Bielecki (z prawej) zdobył pięć goli w remisowym meczu swego zespołu Rhein Neckar Loewen z Viv

Karol Bielecki (z prawej) zdobył pięć goli w remisowym meczu swego zespołu Rhein Neckar Loewen z Vive Kielce

Foto: Fotorzepa, MW Michał Walczak

To było w tej samej hali, w czerwcowym meczu reprezentacji Polski z Chorwacją. Kibice przed wczorajszym spotkaniem w Lidze Mistrzów nie mówili o niczym innym, pokazywali palcami miejsce, w którym Karol Bielecki został sfaulowany przez Josipa Valcicia.

Wtedy nikt nie wiedział, jak poważna jest to kontuzja. – Ktoś powiedział, że zawieźli go do szpitala, ale mecz toczył się normalnie, nikt nie myślał o Bieleckim – opowiada jeden z fanów. Radzi, żeby szybko przejść na drugą stronę trybun, bo będzie lepiej widać.

Kielce przygotowały się, by pokazać Bieleckiemu, jak go podziwiają. Zawodnik Rhein-Neckar Loewen w tamtym starciu stracił oko i chociaż początkowo zapowiedział koniec kariery, zacisnął zęby i postanowił udowodnić, że jednym z najlepszych zawodników na świecie można być bez oka.

Przez cztery miesiące rehabilitacji kibicowała mu cała Polska. Kiedy wczoraj wybiegł na parkiet, z sufitu w Hali Legionów rozwinięto gigantyczną flagę z jego podobizną. Transparenty ułożyły się w napis – „Cały kraj, cała hala chyli czoła przed dumą handballa”.

Dumny z Bieleckiego był też premier Donald Tusk, który chociaż sam do Kielc nie przyjechał, przysłał emisariuszy w osobach Jana Krzysztofa Bieleckiego i ministra sportu Adama Giersza. Bieleckiemu list od premiera odczytał – a jakże – Bielecki. – Udowodniłeś, że nie można się poddawać nawet w najtrudniejszych momentach. Dziękuję Ci za to, że dla tysięcy polskich kibiców stałeś się wzorem do naśladowania – mówił, a twarz zawodnika nawet nie drgnęła.

[wyimek]Nie chciałem się wzruszyć, musiałem koncentrować się na meczu

Karol Bielecki[/wyimek]

– Nie chciałem się wzruszyć, musiałem koncentrować się na meczu. Wiedziałem, że w Kielcach mnie dobrze przywitają, lubię tu grać. To, że grałem w tej hali, w której straciłem oko, nie miało dla mnie znaczenia. W ogóle o tym nie myślałem – opowiadał później Karol Bielecki.

Wszedł na boisko po kwadransie od rozpoczęcia meczu. Grał jak przed kontuzją, rzucał nie do obrony, bramkarza Vive pokonał pięć razy. Kolega z drużyny, były kapitan reprezentacji Polski Grzegorz Tkaczyk zapytany, czy zawodnicy Rhein-Neckaru nie bali się, że Bieleckiego uroczystości zdekoncentrują, odpowiedział po chwili zastanowienia: – Karol radził już sobie z większymi problemami.

Mecz Vive z drużyną Lwów miał wiele polskich smaczków. U gości poza Bieleckim i Tkaczykiem gra jeszcze Sławomir Szmal, który w pierwszej połowie bronił jak natchniony. W drugiej dostał dwie minuty kary za krytykowanie sędziego i na parkiet nie powrócił. Tkaczyk zobaczył czerwoną kartkę za trafienie przeciwnika ręką w twarz. Bielecki też został wykluczony, gdy 4 sekundy przed końcem sfaulował Witalija Nata, co dało Kielcom rzut karny. Było wtedy 23:23 i tak pozostało do końca, bo rzut Rastko Stojkovicia obronił Henning Fritz. Dla Vive punkt wywalczony w meczu z Rhein-Neckar jest dopiero pierwszym w Lidze Mistrzów, wcześniejsze trzy mecze mistrzowie Polski przegrali.

Na bankiecie po meczu Bielecki dostał od gospodarzy swoje zdjęcie na płótnie. Kurtuazyjnie, przez mikrofon, zapewnił, że Vive ma szansę w zbliżającym się rewanżu z Barceloną, podziękował za przywitanie.

Wróci do Polski za tydzień, na początek zgrupowania reprezentacji przed meczami eliminacyjnymi mistrzostw Europy. Na razie od Bogdana Wenty dostał powołanie, ale nie obiecał, że wróci do kadry. Ma żal za to, że w trudnych momentach pomagał mu tylko klub.

W korytarzu hali w Kielcach tłumaczył: – Serce mówi mi – tak, głowa – nie. Nie miałem w tym roku odpoczynku, nie byłem na urlopie, poświęciłem się rehabilitacji. Przyjadę na zgrupowanie, usiądę z Bogdanem Wentą i sobie szczerze pogadamy.

Piłka ręczna
Liga Mistrzów. Ponury wieczór dla Orlenu Wisły. Industria żegna się z honorem
Piłka ręczna
Liga Mistrzów. Orlen Wisła Płock i Industria Kielce grają o ćwierćfinał
Piłka ręczna
Marcin Lijewski nie będzie już trenerem reprezentacji. Nie było wyjścia
Piłka ręczna
Industria Kielce gra o przetrwanie w Lidze Mistrzów. Czy Tałant Dujszebajew może odejść?
Materiał Partnera
Konieczność transformacji energetycznej i rola samorządów
Piłka ręczna
Kolejna rewolucja w polskiej piłce ręcznej. Selekcjoner Marcin Lijewski straci pracę