Reklama

Liverpool bez pucharu, nerwy w Dortmundzie

Drużyna z Anfield wyeliminowana przez West Bromwich, dobry mecz Krychowiaka. Borussia rzutem na taśmę remisuje z Freiburgiem, Bayern – od 0:2 do 5:2 z Hoffenheim.

Publikacja: 28.01.2018 19:20

Liverpool bez pucharu, nerwy w Dortmundzie

Foto: AFP

Porażka Liverpoolu (2:3) to jedna z większych niespodzianek czwartej rundy Pucharu Anglii. Piłkarze Juergena Kloppa przed dwoma tygodniami w wielkim stylu pokonali w lidze Manchester City, w sieci furorę robiły kolejne wersje nowej przyśpiewki kibiców (kto jeszcze nie słyszał, niech natychmiast nadrobi zaległości), optymizmowi nie było końca.

Trudno oprzeć się wrażeniu, że zwycięstwo 4:3 nad liderem Liverpoolowi zaszkodziło. Zawodnicy Kloppa chyba za szybko uwierzyli w swoje umiejętności, już tydzień później na ziemię sprowadziła ich Swansea (porażka 0:1), a teraz – West Bromwich.

W sobotę nic nie zapowiadało katastrofy. Gospodarze już po pięciu minutach strzelili pierwszą bramkę (Roberto Firmino), ale zamiast zadać kolejny cios, pozwolili rywalom przejąć inicjatywę. Nie pomógł rzut karny (Firmino trafił w poprzeczkę) ani kontuzje gości (Kieran Gibbs, Hal Robson-Kanu). Trzy gole stracone do przerwy – tego Anfield nie widziało od 2014 r. (z Realem Madryt w fazie grupowej Ligi Mistrzów).

Spora w tym zasługa Grzegorza Krychowiaka. Polak był wyróżniającym się zawodnikiem West Bromwich, to on rozegrał akcję na 2:1 i nieprzypadkowo Sky Sports ocenił go na 7 (w skali 1–10).

Udany weekend mają za sobą też jego przyjaciele z kadry – Robert Lewandowski i Wojciech Szczęsny. W minionym tygodniu Lewandowski został wybrany przez oficjalny serwis Bundesligi do jedenastki wszech czasów Bayernu – w ataku zajął miejsce obok legendarnego Gerda Muellera.

Reklama
Reklama

W sobotę dał kolegom sygnał do ataku. Mistrzowie Niemiec niespodziewanie przegrywali z Hoffenheim 0:2, ale jeszcze przed przerwą wyrównali, a w drugiej połowie dołożyli kolejne trzy bramki. Lewandowski trafił na 1:2, zmieniając tor lotu piłki po strzale Joshuy Kimmicha, a później asystował przy golu Kingsleya Comana na 3:2. Smaku rywalizacji w Monachium dodawał fakt, że trenerem gości jest Julian Nagelsmann, typowany jako następca Juppa Heynckesa w Bayernie.

Szczęsny wszedł ponownie do bramki Juventusu, znów zachował czyste konto, ale pierwszą i jedyną okazję do interwencji miał dopiero po godzinie gry. Stara Dama pokonała na wyjeździe 2:0 Chievo (90 minut Pawła Jaroszyńskiego), zdobywając obydwa gole już po tym, jak dwaj przeciwnicy musieli opuścić boisko za czerwone kartki.

Zapaści Borussii ciąg dalszy: trzeci mecz w tym roku, trzeci remis. Podczas spotkania z Freiburgiem (2:2), w którym punkt w ostatniej akcji uratował Jeremy Toljan, dało się usłyszeć gwizdy. – Ci ludzie nie mają pojęcia o futbolu. Przychodzą na stadion, dlatego że nudzi im się w domu – denerwował się bramkarz Dortmundu Roman Buerki.

Na interwencję władz klubu nie trzeba było długo czekać. Michael Zorc zasugerował piłkarzom, by zobaczyli powtórkę meczu. – Jestem pewien, że gwizdaliby sami na siebie – odpowiedział dyrektor Borussii. Buerki tłumaczył, że chodziło mu jedynie o tych, którzy wyrażali niezadowolenie na początku spotkania – po trzech podaniach do tyłu.

Bramkarz Freiburga Rafał Gikiewicz, zaliczający dopiero swój drugi występ w Bundeslidze, mimo że dwukrotnie wyjmował piłkę z siatki, może być zadowolony. Łukasza Piszczka i spółkę czekają teraz mecze z zamykającymi tabelę FC Koeln i Hamburgerem SV, szansa na przełamanie jest więc duża.

Piłka nożna
Puchar Narodów Afryki. Czy u potencjalnego rywala Polaków na mundialu dojdzie do trzęsienia ziemi?
Piłka nożna
Puchar Narodów Afryki. Dlaczego rząd Gabonu rozwiązał reprezentację i wyrzucił gwiazdy?
Piłka nożna
Puchar Narodów Afryki. Czy gospodarze zdają egzamin?
Piłka nożna
Legenda japońskiego futbolu rozegra swój 41 sezon w zawodowej piłce
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Piłka nożna
Mundial na horyzoncie. Piłkarze reprezentacji Polski nie chcą utknąć na ławce rezerwowych
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama