Reklama

Finał LE: Arsenal - Chelsea. Wygrać dla Mchitarjana

W środę na Stadionie Olimpijskim w Baku finał: Chelsea – Arsenal. Z Londynem żegnają się Eden Hazard i Petr Cech.
Eden Hazard (w środku) rozegra w Baku ostatni mecz w koszulce Chelsea, a po finale Ligi Europy zosta

Eden Hazard (w środku) rozegra w Baku ostatni mecz w koszulce Chelsea, a po finale Ligi Europy zostanie zawodnikiem Realu Madryt

Foto: AFP

Hazard jest już podobno po słowie z Realem, a finał w Azerbejdżanie ma być jego ostatnią misją w Chelsea. Spędził w niej siedem lat, zdobył dwa tytuły mistrzowskie, Puchar Ligi i Anglii. Jeszcze w pierwszym sezonie wygrał Ligę Europy. A właściwie patrzył, jak robią to koledzy. Przez kontuzję pozostała mu wtedy rola widza. Chelsea pokonała Benficę 2:1 po golu Branislava Ivanovicia w doliczonym czasie. Teraz Hazard chciałby zagrać główną rolę.

We wspomnianym finale z Benficą w bramce londyńczyków stał Petr Cech, uznawany za jednego z najlepszych fachowców na swojej pozycji. Człowiek, który rok wcześniej przyłożył rękę do historycznego triumfu klubu w Lidze Mistrzów (obronił trzy rzuty karne), wkrótce popadł jednak w kłopoty zdrowotne i stracił miejsce między słupkami. Nie chciał siedzieć na ławce, w 2015 r. przeprowadził się na północ Londynu i już przy pierwszej okazji spotkał się z byłym zespołem.

Jego Arsenal wygrał z Chelsea 1:0 i sięgnął po Tarczę Wspólnoty. W marcu 2018 roku Cech został pierwszym bramkarzem, który nie puścił gola w 200 meczach Premier League. Ale gdy w obecnym sezonie doznał kolejnej kontuzji i musiał ustąpić miejsca Berndowi Leno, zdecydował, że pora kończyć karierę. Ogłosił to już w styczniu i zdania nie zmienił.

W środę, kilka dni po swoich 37. urodzinach, powinien jednak wyjść na boisko. Liga Europy to jego podwórko. Rozegrał w niej dziesięć z 14 spotkań, statystyki przemawiają na jego korzyść. Mimo tych liczb pojawiły się głosy, że nie powinien bronić w meczu przeciw swojemu byłemu pracodawcy. Zwłaszcza że ma wrócić na Stamford Bridge jako dyrektor sportowy. Unai Emery naciskom kibiców raczej nie ulegnie i Cech otrzyma szansę, by odejść w chwale.

– Do jego sportowej klasy i profesjonalizmu nie mam żadnych zastrzeżeń. To w dużej mierze dzięki niemu jesteśmy w finale – przypomina Emery. Trener z Kraju Basków w jeden wieczór może zrobić więcej niż jego bardziej znany poprzednik przez dwie dekady.

Reklama
Reklama

Arsene Wenger nigdy nie zdobył europejskiego trofeum. Najbliżej był w 2000 roku, kiedy Arsenal przegrał z Galatasaray po karnych w Pucharze UEFA. Teraz zwycięstwo zagwarantuje londyńczykom także powrót do Champions League i rozstawienie przed losowaniem fazy grupowej (Chelsea przepustkę do elity uzyskała przez rozgrywki ligowe, ale nadal walczy o pierwszy koszyk).

Piłkarze Emery'ego trofeum zadedykować chcą Henrichowi Mchitarjanowi. Ormianin nie poleciał do Baku w obawie o własne zdrowie. Jego ojczyzna ma napięte stosunki z Azerbejdżanem. Z podróży zrezygnowały też tysiące angielskich kibiców. Kanonierzy planowali wyjść na rozgrzewkę w koszulkach okazujących Mchitarjanowi wsparcie, ale UEFA ostrzegła, że wszelkie manifestacje polityczne będą karane.

Arsenal w Lidze Europy wygrał pięć ostatnich meczów, Chelsea w drodze do finału nie przegrała żadnego z 14 spotkań. Obie drużyny nastawione są bardzo ofensywnie, co zapowiada atrakcyjne widowisko. Podobnie jak rywalizacja o tytuł króla strzelców rozgrywek. Z 10 golami prowadzi Olivier Giroud (Chelsea, wcześniej również Arsenal), ale Pierre-Emerick Aubameyang (8 trafień) w półfinałach z Valencią zdobył cztery bramki i pokazał, że ten wyścig wciąż się nie skończył.

Wszystko wskazuje, że kończy się za to krótka przygoda Maurizio Sarriego w Londynie. Włoch zapowiadał, że do finału w Baku nie będzie zabierał głosu na temat swojej przyszłości, ale z równowagi wytrąciło go pytanie jednego z angielskich dziennikarzy.

– Jak bym się czuł, gdyby zwolniono mnie po porażce z Arsenalem? Jeżeli mam być osądzany po jednym meczu, to chcę odejść teraz. Nie można po dziesięciu miesiącach grać o wszystko przez 90 minut. To nie w porządku. Albo jesteście zadowoleni z mojej pracy, albo nie – zdenerwował się trener Chelsea.

Jeśli wierzyć przeciekom, Włoch uprzedził ruch działaczy i porozumiał się już z Juventusem. Ale Stamford Bridge zamierza opuścić z podniesioną głową. A pomóc ma mu w tym Hazard. – Ciężko go porównać z kimś innym. To geniusz – przekonuje Sarri.

Reklama
Reklama

Transmisja finału Ligi Europy o 21.00 w TVP Sport i Polsacie Sport Premium 1.

Piłka nożna
Bodo/Glimt rewelacją Ligi MIstrzów. Kopciuszek nie chce opuszczać balu
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Piłka nożna
Liga Konferencji. Lech dostał srogą lekcję od Brazylijczyków z Szachtara
Piłka nożna
Europa zachwycona nastolatkiem z Polski. Czy Oskar Pietuszewski zagra w barażach o mundial?
Piłka nożna
Real Madryt–Manchester City. Królewscy nie zostawili złudzeń, hattrick Federico Valverde
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama