Reklama

Legia może zrobić duży krok w stronę Europy

Drużyna z Warszawy zaczyna grę z Florą Tallin o awans do trzeciej rundy eliminacji. I o pozostanie przez całą jesień w europejskich pucharach.
Legia może zrobić duży krok w stronę Europy

Foto: PAP/Radek Pietruszka

Dwumecz z mistrzem Estonii ma podwójną stawkę. Zwycięstwo pozwoli zachować szanse na fazę grupową Champions League i sprawi, że w najgorszym przypadku Legia wyląduje w Lidze Konferencji.

Nowe rozgrywki UEFA to spadochron dla tych, którzy nie zdołają się przebić ani do Ligi Mistrzów, ani do Ligi Europy. Jeśli Legia pokona Florę, a w kolejnej rundzie przegra z Dinamem Zagrzeb lub Omonią Nikozja, spadnie do Ligi Europy. A dokładnie do ostatniej rundy kwalifikacji. Jeśli i tam nie osiągnie sukcesu, znajdzie się automatycznie w fazie grupowej Ligi Konferencji.

Ambicje w Warszawie są oczywiście o wiele większe. O ile Champions League staje się lądem coraz trudniejszym do zdobycia, o tyle już występy w Lidze Europy dla takiego klubu jak Legia powinny być obowiązkiem. Przed rokiem się nie udało. Teraz trzeba najpierw wyeliminować Florę.

– To będzie zupełnie inny dwumecz niż z Bodo/Glimt. Flora ma większe doświadczenie międzynarodowe, a jej piłkarze grają w reprezentacji Estonii. Spodziewamy się, że rywale będą szukać więcej pojedynków, będzie więcej improwizacji – mówi trener Legii Czesław Michniewicz. I dodaje, że uwagę trzeba zwrócić na rozgrywającego Konstantina Wasiljewa, skutecznych i szybkich skrzydłowych oraz wysokich zawodników, groźnych przy stałych fragmentach gry, które są największą bronią przeciwników.

Ci skrzydłowi to znani kibicom Ekstraklasy Henrik Ojamaa (m.in. Legia) i Sergei Zenjov (wcześniej Cracovia). W Piaście i Jagiellonii występował natomiast 36-letni Wasiljew, a obrońcą Korony i Górnika Zabrze był Ken Kallaste.

Reklama
Reklama

Defensywa jest słabszym punktem rywali, choć akurat w dwumeczu z Hibernians w pierwszej rundzie Flora nie straciła ani jednego gola, a strzeliła pięć. Trzy z nich zdobył Rauno Sappinen.

Michniewicz twierdzi, że to spotkanie pułapka, bo wszyscy przyznali już jego zespołowi awans i skupili się na kolejnej przeszkodzie do pokonania. Będzie nią ćwierćfinalista Ligi Europy Dinamo Zagrzeb lub prowadzona przez byłego trenera Legii Henninga Berga Omonia Nikozja, która przed rokiem, w drugiej rundzie kwalifikacji LM, wygrała w Warszawie po dogrywce.

Faworytem jest słynące z wzorowej pracy z młodzieżą Dinamo (pierwszy mecz w Zagrzebiu zakończył się po zamknięciu tego wydania gazety). – To bardzo dobra, ofensywnie grająca drużyna. Ma młodych i rozchwytywanych przez najlepsze kluby piłkarzy. Grałem w Chorwacji przez pięć lat i uważam, że tamtejsza liga zrobiła jeszcze większy postęp, wróciło do niej wielu zawodników – podkreśla obrońca Legii Josip Juranović.

Mistrz Polski tak czy inaczej spotka się tego lata z Dinamem lub Omonią. Nawet gdyby powinęła mu się noga. Wówczas zmierzy się z przegranym tej pary w trzeciej rundzie eliminacji Ligi Europy. Dlatego zwycięstwo nad Florą jest tak ważne, by zrobić krok w przód, a jeden z silnych przeciwników nie zamknął znów Legii drogi do pucharów.

Transmisja o 21.00 w TVP2 i TVP Sport. Rewanż 27 lipca w Tallinie

Piłka nożna
Postraszyli nawet Włochów i Hiszpanów. Albania – rywal Polaków w barażach o mundial
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Piłka nożna
Kamil Grabara. Nie chciał być rezerwowym, może zostać numerem jeden
Piłka nożna
Robert Lewandowski przed barażami o mundial. „Mamy dwa finały. Wierzę, że awansujemy”
Piłka nożna
Był nadzieją polskiej piłki, podniósł się po ciężkich kontuzjach. Czy Jakub Moder zbawi kadrę?
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama