Pierwsze dziesięć minut spotkania toczyło się pod dyktando gospodarzy, którzy dwukrotnie zagrozili bramce Mateusza Lisa. Najpierw niecelnie głową uderzył Ivan Runje, a następnie z dystansu nad poprzeczką piłkę pokierował Taras Romanczuk. W odpowiedzi minimalnie chybił Jakub Błaszczykowski, a mocny strzał Macieja Sadloka obronił Pavels Steinbors.

Krótko po tym znów groźnie zrobiło się pod bramką białostocczan. Jean Carlos wbiegł w pole karne i wstrzelił piłkę wzdłuż bramki, ale nie dopadł do niej żaden z Wiślaków. Trzy minuty później obok słupka uderzył natomiast Adi Mehremić. Tuż po tym niewykorzystane sytuacje zemściły się na Białej Gwieździe. Miejscowi przeprowadzili szybką akcję, którą pięknym strzałem z około dwudziestu metrów wykończył Maciej Makuszewski.

W 30. minucie Jagiellonia powinna podwyższyć prowadzenie. Po akcji Makuszewskiego w bramkę nie trafił jednak Jesus Imaz. Skuteczniejsza była za to Wisła. Na uderzenie zza pola karnego zdecydował się Błaszczykowski, futbolówka odbiła się jeszcze od Błażeja Augustyna i kompletnie zaskoczyła bezradnego Steinborsa.

Podopieczni Bogdana Zająca szybki mogli jednak ponownie znaleźć się z przodu. Po centrze Makuszewskiego o krok od samobójczego trafienia był Rafał Janicki. Chwilę później znów błysnął Makuszewski, ale zarówno Imaz, jak i Jakov Puljić nie zdołali wykorzystać dobrych podań autorstwa 30-letniego pomocnika uderzając bardzo niecelnie.

Po przerwie dwie dobre okazje miał Sadlok, ale w obu przegrał ze Steinborsem. W 52. minucie sędzia Tomasz Kwiatkowski na kilka chwil przerwał spotkanie, bo boisku pojawiły się serpentyny wrzucone przez kibiców Jagiellonii. Krótko po wznowieniu rywalizacji świetną okazję zmarnował natomiast Tomas Prikryl, a dwadzieścia minut przed końcem meczu Lis dobrze interweniował po groźnym uderzeniu Tarasa Romanczuka - relacjonuje Onet.

Dwa kolejne strzały to dzieło Przemysława Mystkowskiego, który pojawił się na murawie w miejsce Makuszewskiego. W obu przypadkach młody napastnik spudłował, ale szczególnie przy drugiej próbie 22-latek był blisko powodzenia. W samej końcówce gospodarze mieli jeszcze jedną okazję, aby zagrozić bramce przyjezdnych, ale źle rozegrali rzut wolny.

Ostatecznie, choć do drugiej połowy doliczono aż sześć minut, wynik nie uległ już zmianie i Jagiellonia podzieliła się punktami z Wisłą w pierwszej kolejce nowego sezonu PKO Ekstraklasy.