Pierwsza kolejka rundy rewanżowej nie zmieniła niczego w grupie walczącej o tytuł, natomiast sporo w broniącej się przed spadkiem. Legia zainkasowała kolejne trzy punkty i trudno sobie wyobrazić, aby ktoś mógł jej przeszkodzić w zdobyciu drugiego tytułu mistrzowskiego z rzędu.
Mecz z Zawiszą stał jednak na słabym poziomie, a padający deszcz nie powinien stanowić usprawiedliwienia dla piłkarzy. Kiedy ogląda się ligę polską, a potem siada przed telewizorem, żeby zobaczyć angielską, trudno oprzeć się wrażeniu, że to są dwa różne sporty.
Ta uwaga jest tym bardziej przykra, że w Warszawie oglądaliśmy pojedynek mistrza aktualnego i prawdopodobnie przyszłego z finalistą, a może i zdobywcą Pucharu Polski. Czyli, biorąc pod uwagę osiągnięcia obydwu klubów – absolutna czołówka polska. A poziom jak w Championship, czyli drugiej lidze angielskiej.
Kibice zakochani w Legii są zdania, że od kiedy jej trenerem został Henning Berg, zaczęła grać ładniej dla oka i skuteczniej, bo myśli bardziej o zdobywaniu bramek niż obronie. Prawdę mówiąc, za bardzo tych różnic nie widać. Legia ma najlepszych piłkarzy w kraju, najsilniejszą ławkę rezerwowych, ale nie stanowią oni zgranej paczki, która gra ze sobą na pamięć.
W dalszym ciągu zawodnikiem, który przerasta innych o głowę, jest Miroslav Radović. Bez względu na to, gdzie trenerzy go postawią – na bocznej pomocy, w środku czy w ataku.
Wstałem z miejsca, kiedy w 86. minucie na boisko wchodził Marek Saganowski. Ma prawie 36 lat, nie trenował przez siedem miesięcy, a przy pierwszej okazji strzelił bramkę. Oczywiście było w tym trochę przypadku, bo zdrowy Saganowski nie trafiał przecież w każdym meczu. Ale on wie, gdzie ma być. Ta sytuacja mówi coś o innych piłkarzach i ogólnym poziomie. Saganowski potrafi więcej niż niejeden tzw. talent, promowany sztucznie przez agentów i zaprzyjaźnionych z nimi lub nieznających się na rzeczy dziennikarzy. Gdyby wierzyć gazetom i portalom w Polsce, niemal co tydzień pojawia się jakiś „talent". I równie szybko znika.
Mecz w Warszawie to także problem z sędzią. Tomasz Wajda ma 32 lata i nieduże umiejętności. Nie potrafi prawidłowo ocenić sytuacji, przeszkadza grać, a kilka miesięcy temu, w meczu pucharowym Warty, okazało się, że nie zna też przepisów.
Jeśli szef polskich sędziów Zbigniew Przesmycki podkreśla, że sam dokonuje obsady, aby nikt nie zarzucał związkowi stronniczości, to może liczyć się z pytaniem: czyim protegowanym jest Tomasz Wajda? Bo lepiej, żeby nie uczył się w meczu mistrza Polski, na stadionie, który jest czymś w rodzaju „kortu centralnego". Żeby tam wejść, trzeba najpierw pobiegać po bocznych.
Wydaje się, że jedynym klubem, mogącym zagrozić Legii, jest Lech. W piątek nie dał szans Wiśle, która ponosi konsekwencje polityki kadrowej, a raczej braku pieniędzy na transfery znaczących zawodników. Dopóki piłkarze byli zdrowi lub nie opuszczali meczów za kartki, Franciszek Smuda wyciągał z nich więcej niż teoretycznie mógł. Teraz, kiedy wszystko się wali, o punkty w ekstraklasie muszą walczyć zawodnicy na poziomie trzeciej ligi. Wisła poniosła więc piątą porażkę z rzędu. A „krótka ławka" może mieć decydujące znaczenie w końcówce sezonu.
W dolnej części tabeli same ciekawe wydarzenia. Podbeskidzie pokonało Cracovię 1:0 na jej boisku, odnosząc w ten sposób trzecie z kolei wyjazdowe zwycięstwo (w tym drugie w Krakowie). Dzięki temu, choć skazywane na porażkę niemal od początku rozgrywek, opuściło strefę spadkową. Cieszy mnie to, bo uważam Leszka Ojrzyńskiego za jednego z najbardziej wyrazistych trenerów w lidze. Zwolnienie go z Korony to była jawna niesprawiedliwość.
A Korona ledwo zremisowała na swoim stadionie z Widzewem 2:2 i za dwa tygodnie gościć będzie właśnie Podbeskidzie z Ojrzyńskim. On się będzie w Kielcach lepiej czuł niż ten hiszpański trener Korony, którego nazwisko jeszcze mi nie utkwiło w pamięci.
31. kolejka
Cracovia – Podbeskidzie Bielsko-Biała 0:1 (0:0)
Bramka: F. Pawela (58). Żółte kartki: K. Nykiel, M. Żytko, V. Boljević (Cracovia); B. Konieczny, D. Kołodziej (Podbeskidzie). Sędziował M. Złotek (Stalowa Wola). Widzów 6393.
Lech Poznań – Wisła Kraków 3:0 (2:0)
Bramki: Ł. Teodorczyk (7), A. Uryga (11, samobójcza), K. Hämäläinen (78). Żółte kartki: Ł. Trałka, K. Linetty (Lech); Ł. Burliga, F. Burdenski, W.D. Guerrier (Wisła). Sędziował P. Raczkowski (Warszawa). Widzów 19 105.
Korona Kielce – Widzew Łódź 2:2 (0:2)
Bramki: dla Korony P. Malarczyk (61), M. Korzym (74); dla Widzewa M. Cetnarski (11, karny), E. Visnakovs (29). Żółte kartki: P. Golański, V. Jovanović, M. Cebula (Korona). Sędziował T. Musiał (Kraków). Widzów 6369.
Śląsk Wrocław – Zagłębie Lubin ?1:0 (0:0)
Bramka: Marco Paixao (88). ?Żółte kartki: R. Grodzicki, Flavio Paixao (Śląsk); P. Widanow, Dorde Cotra, M. Przybecki, A. Kwiek (Zagłębie). Sędziował J. Przybył (Kluczbork). Widzów 11 156.
Jagiellonia Białytsok – Piast Gliwice 4:3 (2:1)
Bramki: dla Jagiellonii A. Dźwigała (37), D. Quintana (41, 51), M. Piątkowski (76); dla Piasta: R. Jurado (6, 83), W. Kędziora (70). Sędziował P. Gil (Lublin). Widzów 4062.
Legia Warszawa – Zawisza Bydgoszcz 2:0 (0:0)
Bramki: M. Żyro (70), M. Saganowski (88). Żółte kartki: M. Żyro, O. Duda, M. Saganowski (Legia); S. Ziajka, P. Petasz, J. Wójcicki (Zawisza). Sędziował T. Wajda (Żywiec). ?Widzów 14 009.
Mecz Ruch Chorzów – Lechia Gdańsk zakończył się po zamknięciu tego wydania gazety.
Dziś grają: Pogoń Szczecin – Górnik Zabrze (18.00, Canal+ Family, Eurosport 2)
Tabela ekstraklasa
1. Legia Warszawa 31 35 62-30 21 3 7
2. Lech Poznań 31 30 59-34 16 8 7
3. Ruch Chorzów 30 25 40-38 14 8 8
4. Pogoń Szczecin 30 24 47-38 11 14 5
5. Wisła Kraków 31 23 38-33 12 9 10
6. Zawisza Bydgoszcz 31 21 43-39 11 9 11
7. Górnik Zabrze 30 21 42-46 11 9 10
8. Lechia Gdańsk 30 20 38-37 10 10 10
9. Jagiellonia Białystok 31 23 50-46 11 9 11
10. Cracovia 31 20 37-44 11 6 14
11. Korona Kielce 31 20 38-43 9 11 11
12. Śląsk Wrocław 31 20 39-40 8 13 10
13. Podbeskidzie B.-Biała 31 19 28-39 7 13 11
14. Piasta Gliwice 31 17 32-51 8 10 13
15. Zagłębie Lubin 31 15 31-41 7 8 16
16. Widzew Łódź 31 12 28-53 5 8 18
Kolejno: mecze rozegrane, punkty, bramki zdobyte i stracone, zwycięstwa, remisy, porażki.?W przypadku równej liczby punktów o kolejności decydują bezpośrednie mecze.
Strzelcy
20 goli - Marcin Robak (Piast 1, Pogoń 19)
19 - Łukasz Teodorczyk (Lech)
17 - Marco Paixao (Śląsk)
13 - Miroslav Radović (Legia)
12 - Dani Quintana (Jagiellonia)
11 - Paweł Brożek (Wisła), Grzegorz Kuświk (Ruch)
10 - ?Vladimer Dwaliszwili (Legia), Łukasz Garguła (Wisła), Ruben Jurado (Piast), Eduards Visnakovs (Widzew), Mateusz Zachara (Górnik).