Jose Mourinho wrócił po 13 latach na Camp Nou. Kiedyś, gdy pracował jako asystent Bobby'ego Robsona i Louisa van Gaala w Barcelonie, ten stadion był dla niego domem, później stał się twierdzą, którą próbował zdobyć jako trener Realu Madryt.

Od dwóch lat Królewscy nie wywalczyli żadnego trofeum, a wychodzić z cienia Katalończyków mogli zacząć, wygrywając właśnie pierwsze w tym sezonie El Clasico. To oni mieli więcej do stracenia, bo w przypadku kolejnej porażki dystans do prowadzącej w tabeli Barcelony wynosiłby już dziewięć punktów.

Czytaj więcej

W niedzielę El Clasico. Przyjazd Jose Mourinho na Camp Nou budzi duże emocje

Barcelona – Real. Pojedynek kandydatów do Złotej Piłki

Drużyna Hansiego Flicka szła przez sezon jak burza, potknęła się dopiero przed paroma dniami na Paris Saint-Germain w Lidze Mistrzów. Real odniósł z kolei cztery zwycięstwa z rzędu, strzelając 13 goli.

Jeszcze więcej pikanterii tej rywalizacji dodawał fakt, że w przededniu wręczenia Złotej Piłki na boisku mieliśmy zobaczyć kilku nominowanych do tej prestiżowj nagrody, w tym dwóch mocnych kandydatów: Lamine Yamala i Kyliana Mbappe.

Kilka godzin przed El Clasico pojawiła się informacja, że w bramce Realu zabraknie Thibauta Courtoisa, który zachorował na grypę. Zastąpił go Andrij Łunin. Zmagającej się z kontuzjami Barcelonie wypadł natomiast ostatnio ze składu Dani Olmo, a w niedzielę już po pół godzinie gry z murawy zszedł 19-letni Xavi Espart, debiutujący w El Clasico.

Czytaj więcej

Barcelona osłabiona przed El Clasico. Hansi Flick nie szuka jednak wymówek

El Clasico. Kuriozalny gol Mbappe

To był przez długi czas mecz walki, ale tuż przed przerwą zobaczyliśmy w końcu gola – i to bardzo kuriozalnego. Gerard Martin chciał wybić piłkę, ale nabił wbiegającego pod bramkę Kyliana Mbappe i zrobiło się 1:0 dla Realu (siódme trafienie Francuza w siódmym El Clasico). Mbappe uśmiechał się pod nosem, bo prawdopodobnie był to najdziwniejszy gol w jego karierze.

W odpowiedzi znakomitej okazji nie wykorzystał Yamal. Nie trafił czysto w piłkę i spudłował z paru metrów.

Za kadencji Hansiego Flicka Barcelona przegrała tylko jedno z siedmiu poprzednich spotkań. Teraz musiała wziąć się mocno do pracy. W 61. minucie na Camp Nou nastąpiła w końcu eksplozja radości, gdy wyrównał Raphinha. Nie najlepiej w tej sytuacji spisał się Łunin, ale chwilę później to on uratował drużynę przed stratą drugiego gola, zatrzymując strzał głową Gerarda Martina.

Oglądaliśmy najlepszy okres gry gospodarzy, ale to Real zadał w samej końcówce nokautujący cios. Ponownie w roli głównej wystąpił Mbappe, wykorzystując podanie od Eduardo Camavingi, którego Mourinho wprowadził na boisko kilka minut wcześniej.

Zasłużone zwycięstwo Królewskich oznacza powrót emocji w lidze hiszpańskiej. Zespół Mourinho zmniejszył stratę do Barcelony do trzech punktów i pokazał innym, że ekipę Flicka da się pokonać nawet w twierdzy Camp Nou.