Przez Francję przetacza się fala protestów, dewastowane są sklepy i centra handlowe, płoną samochody, a ulice wyglądają jak po apokalipsie. Uzasadnione były więc pytania, czy prawdopodobnie największy hit jesieni w Lidze Mistrzów dojdzie do skutku.

Odbył się zgodnie z planem i chociaż po pierwszej połowie kibice mieli prawo czuć niedosyt, że nie jest to aż tak szalone widowisko jak wiosenny półfinał PSG – Bayern Monachium (5:4), to jednak po przerwie emocji i futbolu na najwyższym poziomie nie brakowało.

Czytaj więcej

Cristiano Ronaldo ukarany za opuszczenie zgrupowania Portugalii. Jest decyzja federacji

PSG – Barcelona. Hit Ligi Mistrzów nie zawiódł

To był mecz wagi ciężkiej, używając terminologii bokserskiej, albo, jak kto woli, przedwczesny finał. Barcelona przystępowała do niego z kompletem 11 zwycięstw we wszystkich rozgrywkach. Paryżanie – trenowani przez byłego szkoleniowca Katalończyków Luisa Enrique – mimo słabego początku sezonu też złapali w końcu właściwy rytm, co widzieliśmy przed tygodniem, kiedy rozbili na wyjeździe Manchester City 4:2.

Hit w Paryżu rozkręcał się powoli (do przerwy padła tylko jedna bramka, zdobyta przez Desire Doue), ale gdy już obie drużyny weszły na najwyższe obroty, to zobaczyliśmy wymianę ciosów, jakiej oczekiwaliśmy.

19-letni Xavi Espart przebojem wpadł w pole karne i doprowadził do wyrównania. Na tego gola odpowiedział jednak Lucas Hernandez. A gdy Katalończykom nadzieję ponownie dał niewidoczny wcześniej Lamine Yamal, to po chwili sprawy w swoje nogi wzięli Vitinha i Fabian Ruiz, ustalając wynik spotkania.

Paryżanie triumfują, ale okupili ten mecz aż trzema kontuzjami. Zejść z boiska musieli Ousmane Dembele, Chwicza Kwaracchelia i Marquinhos. W Barcelonie również nie obyło się bez ofiar. Szybko murawę opuścił Dani Olmo i nie wiadomo, czy będzie gotowy na niedzielne El Clasico.

Liga Mistrzów. Asysta Tymoteusza Puchacza

Polskie akcenty w ten wtorkowy wieczór też były. Tymoteusz Puchacz zanotował asystę z rzutu wolnego w spotkaniu z Borussią Dortmund. Jego Sabah Baku doznał jednak porażki (1:2).

Slavia Praga już po 11 minutach przegrywała z Fenerbahce, ale ostatecznie wywiozła ze Stambułu punkt (2:2). Pomogło jej w tym dwóch Polaków: Wiktor Nowak i Oskar Kubiak.

Na boisku pojawiła się też cała nasza trójka z Porto – Jakub Kiwior, Jan Bednarek i Oskar Pietuszewski – i to od pierwszej minuty. Porto poniosło jednak trzecią porażkę i jest na dnie tabeli.

LIGA MISTRZÓW – 3. KOLEJKA

Sabah Baku – Borussia Dortmund 1:2 
Fenerbahce Stambuł – Slavia Praga 2:2 
Paris Saint-Germain – Barcelona 4:2
Liverpool – Villarreal 4:3 
Manchester City – AEK Ateny 5:1 
Stuttgart – Atletico Madryt 1:1 
Napoli – Bodo/Glimt 4:3 
Porto – PSV Eindhoven 0:1 
Roma – Slovan Bratysława 4:0