Własne boisko miało być dużym atutem naszej reprezentacji, ale Polki rewanż w Gdańsku zaczęły słabo, jakby sparaliżowała je stawka meczu. Z każdą minutą ich gra wyglądała jednak coraz lepiej. Pomógł na pewno doping publiczności, która wtorkowy wieczór postanowiła spędzić na stadionie.

– Czujemy duży niedosyt, bo wiemy, ile okazji miałyśmy w Leuven. Przed rewanżem jesteśmy jednak zmotywowane, żeby poprawić skuteczność i wykorzystać swoje szanse – zapowiadała bramkarka Kinga Seweryn, której w pierwszym spotkaniu nie brakowało pracy. – Do rewanżu podchodzimy ze świadomością, że drugi mecz to druga szansa. Wynik jest co prawda niekorzystny, ale to tylko 0:1, mamy 90 minut na odwrócenie losów rywalizacji – dodawała Ewa Pajor, kapitanka reprezentacji Polski.

Polska – Belgia. Na trybunach była nawet Pierwsza Dama

Największa gwiazda naszej drużyny była szczególnie zmotywowana, bo w piątek nie wykorzystała rzutu karnego. W Gdańsku to właśnie ona dała Polkom prowadzenie. Tuż przed przerwą, w zamieszaniu pod bramką, po dośrodkowaniu z rzutu rożnego Pajor wbiła piłkę do siatki ku radości zgromadzonych na trybunach kibiców.

Czytaj więcej

Polki nadal w grze o mundial. W Gdańsku będą musiały jednak odrabiać straty

Kamery pokazywały uśmiechniętą Martę Nawrocką. Trudno mówić jednak o zaskoczeniu, bo małżonka prezydenta jest stałym gościem na meczach piłkarek. Nie mogło jej zabraknąć i teraz, gdy reprezentacja walczyła o historyczny sukces, jakim byłby awans na mundial.

Polki miały za sobą najlepszy moment spotkania, ale nie poszły za ciosem i po powrocie z szatni straciły bramkę. Już sześć minut po wejściu na boisko wyrównała debiutująca w belgijskiej kadrze Amy Littel.

Polska – Belgia. Dramaturgia do samego końca

Druga połowa to był emocjonalny rollercoaster. Najpierw efektownym uderzeniem z dystansu trafiła Ewelina Kamczyk, ale do akcji wkroczył VAR. Po wideoweryfikacji gola anulowano, uznając, że Oliwia Woś utrudniała interwencję bramkarce rywalek.

Chwilę później wątpliwości już jednak nie było. Tym razem po indywidualnym rajdzie zza pola karnego przymierzyła Paulina Tomasiak. Zabawa zaczynała się od nowa.

Czytaj więcej

Piłkarska reprezentacja kobiet. Pora zrobić kolejny krok i awansować na mundial

Potrzebna była dogrywka, a w niej przy dośrodkowaniu z rzutu wolnego Polki nie upilnowały Jarne Teulings. Polki miały jednak jeszcze ponad kwadrans na zdobycie bramki i doprowadzenie do karnych. Kiedy nadzieja powoli gasła, tlen tuż przed końcem podała Pajor.

Zostawało jeszcze kilka minut na strzelenie czwartego gola i przypieczętowanie awansu. Do pustej bramki mogła trafić Natalia Padilla-Bidas, ale piłkę z linii wybiła jedna z Belgijek. 

Karnych nie udało się uniknąć. Dla Polek zakończyły się one jednak szczęśliwie. Bohaterką została Seweryn. Obroniła dwa strzały, więc nawet zmarnowana przez Pajor jedenastka nie przeszkodziła naszej drużynie awansować do finału baraży. Na przełomie listopada i grudnia Polki powalczą o wyjazd na mundial z Irlandią.