Trzeba przyznać, że gdyby nie interwencje Kingi Seweryn, kwestia awansu do finału baraży mogłaby być rozstrzygnięta już w piątek. Bramkarce reprezentacji Polski nie brakowało w Belgii pracy.

Jeszcze w pierwszej połowie obroniła rzut karny (strzelała liderka rywalek Tessa Wullaert), a potem kilkoma paradami utrzymała koleżanki z drużyny w grze, sprawiając, że przed rewanżem Polki mają prawo marzyć wciąż o wyjeździe na przyszłoroczny mundial w Brazylii.

Belgia – Polska 1:0. Porażka, która nie odbiera nadziei na mundial 

Seweryn musiała wyciągać piłkę z siatki tylko raz. Tuż przed przerwą, gdy jej koleżanki zaspały w obronie i nie przerwały kombinacyjnej akcji przeciwniczek, po której na 1:0 trafiła Elena Dhont.

Czytaj więcej

Mistrzostwa świata kobiet do lat 20. Polki oklaskiwał nawet Gianni Infantino

Polki też miały jednak swoje okazje, lecz zawodziła je skuteczność. W dodatku, tak jak Belgijki, zmarnowały rzut karny. Do piłki podeszła Ewa Pajor, ale nasza największa gwiazda uderzyła równie źle jak Wullaert.

– Musimy popracować nad koncentracją pod bramką rywalek – przyznała Seweryn w rozmowie z TVP Sport. – Wynik nie jest satysfakcjonujący, ale cieszę się, że mogłam pomóc swoimi interwencjami.

Sprawa awansu jest nadal otwarta. Rewanż odbędzie się we wtorek w Gdańsku. Zwycięzca zmierzy się w finale baraży z Irlandią, która w piątkowe popołudnie rozbiła na wyjeździe Kazachstan aż 8:0.