Minęło pół roku od poprzedniego meczu młodzieżówki, ale drużyna Jerzego Brzęczka nie zapomniała, jak się wygrywa. Nadal rekompensuje nam brak sukcesów pierwszej reprezentacji. Przez eliminacje mistrzostw Europy idzie jak huragan. Dziewięć meczów, dziewięć zwycięstw, 26 strzelonych goli i tylko dwa stracone.
Polacy jako jedyni w całej Europie nie stracili jeszcze punktów, a mimo to wciąż nie są pewni bezpośredniego awansu (uzyska go dziewięciu zwycięzców grup plus najlepszy zespół z drugiego miejsca; ośmiu pozostałych wiceliderów grup zmierzy się w listopadowych barażach). Trzeba jeszcze w poniedziałek postawić pieczęć w kończącym eliminacje meczu z Włochami. W Pescarze wystarczy jednak Polakom remis (zakładając, że w czwartek Włosi pokonają na wyjeździe Armenię).
Polska – Szwecja. Bartosz Mazurek bohaterem
Niemal dokładnie rok temu kadra Brzęczka rozbiła na wyjeździe Szwedów 6:0. Obie drużyny przystąpiły jednak w środę do rewanżu w Katowicach w mocno zmienionych składach, choć polski bohater pierwszego spotkania, autor hat-tricka Tomasz Pieńko, na boisko akurat wyszedł.
Czytaj więcej
20 minut dobrej gry to za mało, by myśleć o zwycięstwach. Coś złego dzieje się z kadrą Jana Urbana, która od pół roku nie wygrała meczu.
Powody nieobecności innych zawodników były różne: kontuzje, kartki, ale także powołania do pierwszej reprezentacji. Na pierwotnej liście Jana Urbana znaleźli się Wojciech Mońka, Kacper Potulski, Wiktor Nowak, Marcel Reguła i Kacper Urbański, a dodatkowo selekcjoner zaprosił Sławomira Abramowicza i Oskara Pietuszewskiego.
Niektórzy domagali się też, by Urban powołał już teraz Bartosza Mazurka. To właśnie 19-letni pomocnik Red Bull Salzburg wystąpił w Katowicach w roli głównej. Najpierw, tuż przed przerwą, dał młodzieżówce prowadzenie uderzeniem zza pola karnego. Potem, po stracie piłki przez rywali, trafił głową po dośrodkowaniu Daniela Mikołajewskiego.
Czy Jerzy Brzęczek może zastąpić Jana Urbana?
Polacy długo próbowali złamać szwedzką defensywę, ale gdy już zdołali to zrobić, poszli za ciosem, a Brzęczek mógł wpuścić debiutantów: Daniela Bąka i Jakuba Żewłakowa. Ten drugi, syn Michała i bratanek Marcina, miał nawet szansę zakończyć swój premierowy występ z bramką. Do siatki trafił jednak w doliczonym czasie gry Bąk, wykorzystując błąd bramkarza, który odbił przed siebie piłkę po strzale Marcela Krajewskiego.
Czytaj więcej
Po pierwszej połowie spotkania ze Szwecją (1:3) można by wystawić Polakom czwórkę. Po całym meczu – ocenę niedostateczną.
Brzęczek zbudował zespół niezwykle solidny w obronie i skuteczny w ataku. Jego piłkarze już dobijają się do dorosłej kadry i zaczynają odgrywać w niej istotne role. Kto wie, czy niedługo i on nie zanotuje wielkiego powrotu do pierwszej reprezentacji.