Marcel Reguła to jedno z tych nazwisk, które najczęściej przewijało się w spekulacjach dotyczących powołań na mecze Ligi Narodów z Bośnią i Hercegowiną (25 września i 5 października) oraz Szwecją (28 września) i Rumunią (2 października).
Początkowo jednak selekcjoner Jan Urban pominął 19-letniego pomocnika Zagłębia Lubin. Zaprosił go na zgrupowanie dopiero, gdy z powodu problemów zdrowotnych z kadry wypadł Filip Rózga (nie przyjadą także kontuzjowani Adrian Benedyczak i Kamil Grabara, Urban powołał dodatkowo bramkarza Bartłomieja Drągowskiego).
Marcel Reguła i Wojciech Mońka. Nastolatkowie w kadrze Jana Urbana
Reguła rozegrał prawie 30 meczów w reprezentacjach młodzieżowych, a na poziomie Ekstraklasy wystąpił w 49 spotkaniach, strzelił osiem goli i zanotował tyle samo asyst. Wyróżniał się na tyle, że latem zainteresowała się nim m.in. Borussia Dortmund. Była gotowa zapłacić 7,5 mln euro. Polak miał już wykupiony nawet lot do Niemiec, by podpisać kontrakt, ale tuż przed zamknięciem transferowego okna Borussia wypożyczyła z Arsenalu Ethana Nwaneriego i temat upadł.
Czytaj więcej
Zaczyna się nowy rozdział w reprezentacji Polski. Jan Urban powołał kilku młodych zawodników, ale alarmuje, że w Ekstraklasie jest za dużo obcokraj...
Urban przyznał, że Reguła był bliski znalezienia się na pierwotnej liście kadrowiczów, ale ostatecznie powołania nie otrzymał, miał za to w tym samym czasie pomóc młodzieżówce w meczach eliminacji mistrzostw Europy ze Szwecją i Włochami. Kontuzje sprawiły jednak, że szansę w dorosłej kadrze dostanie już teraz. Podobnie jak inny nastolatek z Ekstraklasy Wojciech Mońka.
Obrońca Lecha Poznań dopiero za kilka miesięcy skończy 20 lat, a już jest ważną postacią w swojej drużynie. Od kilku miesięcy gra na środku obrony we wszystkich meczach mistrzów Polski: czy to w lidze, czy w pucharach.
– Ostatni rok był mocno przełomowy i dużo zmienił w moim życiu. Tak naprawdę od zeszłego listopada, gdy wskoczyłem do składu, cały czas wszystko idzie do przodu. Tempo jest naprawdę wysokie, bardzo się cieszę, że to tak szybko się rozwija – podkreśla w rozmowie z klubowymi mediami i zapowiada, że jest gotowy na nowe wyzwanie.
Pierwsze skojarzenie z reprezentacją, jakie przychodzi mu do głowy, to Euro 2016, wygrany konkurs rzutów karnych ze Szwajcarią i historyczny awans Polski do ćwierćfinału. Miał wtedy dziewięć lat. Teraz będzie miał okazję trenować z Lewandowskim, który grał w tamtym meczu, ale kto wie – może wyjdzie też na boisko, bo selekcjoner musi umiejętnie gospodarować siłami zawodników.
Wiktor Nowak. Śladami Roberta Lewandowskiego
Na debiut liczy także Wiktor Nowak. 22-letni pomocnik stał się odkryciem ostatnich tygodni. Jego kariera również rozwija się w błyskawicznym tempie. Jeszcze rok temu występował na zapleczu Ekstraklasy.
Czytaj więcej
Kamil Grabara dołączy do Juventusu Turyn, ale na początku raczej jako rezerwowy bramkarz. Kluby zmieniło też kilku innych kadrowiczów.
Jako dziecko marzył o grze w Legii. Wszystko temu podporządkował. Specjalnie przeprowadził się do Warszawy, w stolicy musiał radzić sobie sam, bez rodziny, więc kiedy usłyszał w Akademii, że klub nie wiąże z nim przyszłości, świat mu się zawalił.
Poszedł śladami Roberta Lewandowskiego i trafił do Znicza Pruszków. Tu niezwykle ważną rolę odegrał trener Mariusz Misiura, który z czasem włączył go do pierwszego zespołu, a potem sprowadził do Wisły Płock i dał zadebiutować w Ekstraklasie.
Latem Nowak przeniósł się z Górnika Zabrze do Slavii Praga. W Czechach zaaklimatyzował się doskonale. Po dziewięciu kolejkach jest wiceliderem klasyfikacji strzelców (pięć goli), mimo że przecież nie jest napastnikiem, a Slavia otwiera tabelę.
Dwa tygodnie temu zadebiutował w Lidze Mistrzów, w szalonym meczu z Lens (2:3). Slavia, mimo gry w osłabieniu po czerwonej kartce, zdołała dwukrotnie wyjść na prowadzenie, ale ostatecznie przegrała przed własną publicznością, tracąc dwie bramki w doliczonym czasie.
Wielu jego dawnych kolegów nie gra dziś nawet w Ekstraklasie, a on słucha hymnu Ligi Mistrzów, który wcześniej znał tylko z telewizji, i za chwilę ruszy w podróż po największych stadionach Europy.