Już przed meczem było wszystko wiadomo. Argentyna była pewna awansu, Jordania wiedziała, że nie wyjdzie z grupy. Poza tym, różnica potencjałów między obiema drużynami była tak wielka, że praktycznie nie było szans na inny wynik niż zwycięstwo Argentyny.

Nic dziwnego, że Lionel Scaloni zapowiedział, że wystawi rezerwowych, którzy ciężko trenują, a jeszcze w tym turnieju nie weszli na boisko. W innych reprezentacjach Valentin Barco, Giovani Lo Celso, Flaco Lopez, czy Gulliano Simeone mogliby być gwiazdami, ale w Argentynie mają przypisane role halabardników. Turniej jest jednak długi i warto dać szansę wszystkim, bo nie wiadomo, kto i kiedy będzie potrzebny, a gwiazdy muszą odpoczywać.

Czytaj więcej

Iran najbardziej pechową drużyną na mundialu

Po meczu z Austrią Messi wprost mówił, że jest zmęczony, więc nic dziwnego, że zaczął mecz na ławce rezerwowych. Selekcjoner Argentyny zapowiedział taki ruch na konferencji prasowej, odpowiadając na pytanie 91-letniego Enrique Marqueza, który relacjonuje już 18 mundial i w argentyńskich mediach ma wyjątkową pozycję. Wiadomo było jednak, że w drugiej połowie Messi pojawi się na boisku, żeby utrzymać się w rytmie meczowym. Poza tym spotkanie ze słabą Jordanią było doskonałą okazją do poprawienia rekordu goli zdobytych na mistrzostwach świata. Po pierwszej połowie i golach Lautaro Martineza z rzutu karnego i Lo Celso z wolnego zapowiadało się na ostre strzelanie Argentyńczyków

Messi, który niedawno skończył 39 lat, po pięciu trafieniach na tym turnieju (trzy gole z Algierią i dwa z Austrią) miał już 18 mundialowych trafień i skorzystał z okazji, którą dał mu los. Kilkanaście minut po wejściu na boisko został sfaulowany tuż przed linią pola karnego, na wprost bramki i sam skarcił Jordańczyków za taki brak rozwagi, bo dla kapitana Argentyny taki rzut wolny to niemal pewna bramka. Uderzył płasko, obok muru, a zaskoczony Yazeed Abu Laila nawet się nie ruszył.

Już samo pojawienie się Messiego na boisku wywołało entuzjazm kibiców Argentyny, a po bramce na trybunach natychmiast zaczęło się świętowanie. Smutku nie było widać też po Jordańczykach, którzy spodziewali się porażki swojej reprezentacji, a przynajmniej na własne oczy zobaczyli jak jeden z najlepszych piłkarzy w historii strzela gola. Sami też mieli powody do radości, bo po składnej akcji Musa Al-Taamari w 55. minucie zdobył kontaktową bramkę dla Jordanii.

Czytaj więcej

Jerzy Pilch znów by sobą gardził. Jedenastka obrazków fazy grupowej mundialu

Messi tym golem znów uciekł Cristiano Ronaldo, który wcześniej grał przeciwko Kolumbii i nie zaliczył trafienia. Drużynie z Ameryki Południowej do pierwszego miejsca w grupie wystarczał remis i cel osiągnęła. Portugalczycy znów nie zachwycili, Ronaldo miał niewiele szans, a jego uderzenie z wolnego łatwo złapał Camilo Vargas. Bliżej zwycięstwa byli Kolumbijczycy, którym sędzia Alireza Faghani nie uznał gola, bo Davinson Sanchez był na spalonym o czubek buta. Arbiter w tej sytuacji nie podszedł do monitora. Kolumbijczykom należał się też karny po zagraniu Rubena Diasa, który w polu karnym szarpał i przewrócił Jhona Cordobę.

Argentyna w 1/16 finału trafia na Wyspy Zielonego Przylądka i powinna wygrać bez problemu, a Messi dołożyć kolejne trafienia. Na drodze Portugalii stanie Chorwacja i tutaj każdy wynik może się zdarzyć. Ciekawie będzie patrzeć w tym meczu na pojedynek weteranów Ronaldo i Luki Modricia, którzy kiedyś prowadzili Real Madryt do sukcesów, a teraz powoli schodzą ze sceny.