Wiadomo, że im dłużej reprezentacja gospodarzy gra w turnieju, tym lepiej dla widowiska. Kibice się cieszą, wypełniają stadiony, a media są zainteresowane i podgrzewają atmosferę. Na ogół gospodarze przechodzą dalej, do fazy pucharowej. Po drugiej wojnie światowej na mundialu nie udało się to tylko reprezentacjom RPA i ostatnio Kataru. W Polsce podczas Euro 2012 też przećwiczyliśmy wariant odpadnięcia już po trzech meczach.

Teraz gospodarzy jest trzech, ale żadna z tych drużyn nie należy do światowych potęg. Amerykanie cały czas budują pozycję „soccera” w swoim kraju i nie mogą się przebić przez popularność baseballu, koszykówki czy hokeja. Wygląda jednak na to, że do mistrzostw świata przygotowali się bardzo dobrze.

Mundial 2026. Na co stać Meksyk i USA?

Przede wszystkim zatrudnili porządnego trenera, bo Mauricio Pochettino to absolutna światowa czołówka w tym fachu. Argentyńczyk poszedł własną drogą i powołał autorską kadrę, chociaż oczywiście było wielu takich, którzy jego decyzje krytykowali, jak choćby pominięcie Tannera Tessmanna. Dobrze przygotował swoich zawodników do turnieju, co było widać m.in. w pierwszej połowie starcia z Australią, gdy wygrywali niemal każdy pojedynek biegowy.

Czytaj więcej

Mundial 2026. Meksyk pierwszym uczestnikiem 1/16 finału

Pierwsze dwa mecze wygrali przekonująco, strzelając sześć goli i tracąc tylko jednego. Awans z pierwszego miejsca da im teoretycznie słabszego rywala, bo cztery lata temu po wyjściu z grupy trafili na Holendrów i zaraz potem mogli się pakować do domu. Teraz powinni zajść wyżej. Już widać, że od średniaków na tym turnieju są wyraźnie lepsi.

Historycznie największe osiągnięcia i największą renomę ma Meksyk i, jeśli wierzyć statystykom, dojdzie do ćwierćfinału, bo zawsze, kiedy był gospodarzem, docierał do tego etapu mundialu. To było jednak dawno temu, w 1970 i 1986 r. Potem było trochę gorzej, ale za to stabilnie. Meksykańscy piłkarze od 1994 do 2018 r. zawsze wychodzili z grupy i odpadali w kolejnej rundzie. Najbliżej sukcesu byli w czasie pierwszych z wymienionych mistrzostw świata, rozgrywanych w USA, kiedy na stadionie East Rutherford przegrali z Bułgarią po rzutach karnych.

Czytaj więcej

Bartosz Nosal: Messi i Cristiano Ronaldo swoją grą podpowiadają Lewandowskiemu ws. nowego klubu

Teraz też trudno przypuszczać, żeby przeszli dalej niż do ćwierćfinału. Brakuje im w składzie piłkarzy ponadprzeciętnych, muszą liczyć na siłę drużyny. Ich sprzymierzeńcem może być upalna pogoda, do której są lepiej przyzwyczajeni niż potencjalni rywale.

Jakie jest prawdopodobieństwo, że USA wygra mundial?

Dla Kanadyjczyków każdy sukces jest czymś nowym. Właśnie odnieśli pierwsze zwycięstwo (6:0 nad Katarem), tak samo mają szanse na pierwszy awans do fazy pucharowej. W tym przypadku każda kolejna wygrana będzie niespodzianką.

Amerykanie na pewno liczą na dobry występ swojej drużyny, ale szanse na złoty medal oceniają realnie. „The Athletic” pisze, że prawdopodobieństwo wynosi w tym przypadku 1,2 proc., czyli mniej niż np. to, że mecz finałowy NBA wygra drużyna, która do przerwy przegrywa 20 punktami (4,3 proc.). To się w sumie ostatnio zdarzyło, bo New York Knicks po dwóch kwartach przegrywali już 27 punktami, a potem pokonali San Antonio Spurs i zostali mistrzami NBA. Amerykanie lubią takie historie.