To był taki mecz „żeby sobie pograć”. Towarzyski, bez żadnej stawki, co w rozdmuchanym systemie rozmaitych rozgrywek UEFA rzadko się zdarza. Ale był ważny dla Michała Probierza, który mógł sprawdzić jak sobie radzą zawodnicy znowu muszący poruszać się po boisku w nowym ustawieniu i nie wiedzący na co stać partnera. Stąd wiele nieporozumień.
Polska-Mołdawia bez Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego
To, że trener wciąż szuka i znaleźć nie może wiadomo od dawna. Taka jego praca. Tym razem doszła mu nieprzewidziana trudność. Najpierw o zwolnienie z meczu poprosił Robert Lewandowski, później okazało się, że kontuzja łydki Piotra Zielińskiego grozi pogorszeniem stanu jego zdrowia, więc lepiej nie ryzykować.
Czytaj więcej
Hiszpania wygrała z Francją 5:4 w półfinale Ligi Narodów - dzięki wygranej mistrzowie Europy zagrają w finale rozgrywek z Portugalią, która w pierw...
Bo musi być zdrów i w pełni sił na mecz z Finlandią, we wtorek, 10 czerwca w Helsinkach. Według wszelkich kalkulacji to może być mecz o drugie miejsce w grupie eliminacyjnej do mistrzostw świata. Bo logicznie pierwsze ma zapewnione Holandia.
Takie są kalkulacje, a jakkolwiek by było, przeciw Finlandii trzeba będzie „gryźć trawę”, co akurat w meczu z Mołdawią nie było konieczne.
Pierwsza połowa meczu Polska-Mołdawia w Chorzowie: trzy strzały, jeden gol
Goście w pierwszej połowie nie przeprowadzili ani jednej akcji, która dałaby im choćby minimalne szanse na zdobycie bramki. Podawali sobie piłkę najczęściej na swojej połowie, nie potrafili zbudować żadnego ataku pozycyjnego, jeśli już zbliżali się do naszej bramki to po prostopadłych podaniach, po których zabieraliśmy im piłkę.
Kamil Grosicki strzela na bramkę w meczu towarzyskim Polska-Mołdawia w Chorzowie
Mieliśmy więc luksusową sytuację, mogąc organizować akcje jak się nam podoba. Tyle, że zupełnie z takich możliwości nie korzystaliśmy. Do przerwy Polacy oddali na bramkę Mołdawian trzy strzały, z których jeden zakończył się golem. Po odegraniu Adama Buksy Matty Cash strzelił po ziemi z kilkunastu metrów i zasłonięty bramkarz nie zdążył zareagować.
Wydawało się, że nawet jedna bramka przewagi i poczucie wyższości nad bojaźliwym przeciwnikiem pozwolą nam na grę swobodniejszą i skuteczniejszą. Jednak ku ogólnemu zaskoczeniu w drugiej połowie to Mołdawia zaczęła grać odważniej, osiągnęła nawet przewagę, wypracowała trzy niezłe sytuacje, z których co najmniej jedna powinna zakończyć się golem. Po kolejnej stracie piłki w środku boiska Sebastian Walukiewicz zaczął krzyczeć na Bartosza Slisza, chociaż mało kto był bez winy.
Polacy okazali się skuteczniejsi. Na pięć minut przed końcem meczu dobry strzał Jakuba Kamińskiego z kilku metrów świetnie obronił bramkarz. Po trzech kolejnych minutach strzału Bartosza Slisza już nie obronił. Polak stał cztery metry za linią pola karnego i nieatakowany przez nikogo mógł kopnąć nawet z zamkniętymi oczami. Kopnął piłkę po ziemi, trafił w dolny róg, zapewniając Polsce zwycięstwo. Zrobił to defensywny pomocnik. Napastnicy nie oddali ani jednego groźnego strzału.
Polska-Mołdawia. Najlepszym polskim piłkarzem był Kamil Grosicki
Powodów do radości nie ma. Polacy zagrali z takim entuzjazmem, jakby odrabiali pańszczyznę. Znowu nie było zgrania, a w drugiej połowie trudno się było zorientować, czy nasza drużyna ćwiczy już wariant gry defensywnej, z myślą o spotkaniu z Finlandią, czy rzeczywiście nie jest w stanie odebrać piłki przeciwnikowi, żeby rozpocząć akcję.
Najlepszy w polskiej drużynie był ten, który żegnał się z reprezentacją: Kamil Grosicki. Przez pół godziny napędzał nasze akcje, podawał i strzelał. To był jego 95. występ w drużynie narodowej. Zdobył w nich 17 bramek, 24 padły z jego podań.
Kamil Grosicki dziękuje kibicom podczas meczu towarzyskiego Polska-Mołdawia w Chorzowie
Jego pożegnanie miało coś z symbolu. Wojciech Szczęsny, Łukasz Fabiański, Kuba Błaszczykowski, Łukasz Piszczek, Grzegorz Krychowiak, Kamil Glik, czyli zawodnicy, którzy przez kilka lat dawali nam radość, już wcześniej odeszli. Roberta Lewandowskiego i Piotra Zielińskiego nie było na boisku. Grosicki jest ostatnim z piłkarzy, którzy zawsze dawali z siebie wszystko, na których patrzyło się z przyjemnością i którzy swoją postawą wpływali na innych.
Dziś już nie ma w kadrze takich graczy. Nawet ci, którzy występują w czołowych klubach Europy, po włożeniu koszulki z orłem jakby coś tracili. A trener nie potrafi wykrzesać z nich tego, co mają najlepsze.
Czytaj więcej
Portugalia wygrała z Niemcami 2:1 w półfinale Ligi Narodów i w finale zmierzy się ze zwycięzcą spotkania Hiszpanii z Francją.
Mecz odbył się dokładnie w 52. rocznicę innego. 6 czerwca 1973 roku na Stadionie Śląskim pokonaliśmy 2:0 Anglię z trzema mistrzami świata. Grzegorz Lato jeszcze wtedy był rezerwowym, a rok później zdobywał koronę króla strzelców mistrzostw świata. Włodzimierzu Lubański, Kazimierzu Deyno, Robercie Gadocho, Jerzy Gorgoniu - wracajcie!
Polska - Mołdawia 2:0
Bramki: Matty Cash 30., Bartosz Slisz 88.
Skład Polski: Marcin Bułka - Mateusz Skrzypczak, Jan Bednarek (46, Sebastian Walukiewicz), Jakub Kiwior - Matty Cash (60, Przemysław Frankowski), Bartosz Slisz, Sebastian Szymański (46, Mateusz Bogusz), Jakub Moder, Nicola Zalewski (60, Jakub Kamiński) - Adam Buksa (74, Krzysztof Piątek), Kamil Grosicki (30, Karol Świderski)