Ten wieczór nie mógł się zacząć dla Barcelony gorzej. Minęło 30 sekund i już przegrywała.

Efektownego gola piętą strzelił Marcus Thuram. Nie było pewne, czy Francuz wyjdzie w środę w podstawowym składzie, bo dopiero co wrócił po kontuzji. Simone Inzaghi jednak zaryzykował, wystawił go od początku i odwaga się opłaciła. Thuram zanotował najszybsze trafienie w historii półfinałów Ligi Mistrzów.

Jak Lamine Yamal uczcił setny występ w Barcelonie?

Upłynęło 20 minut i Wojciecha Szczęsnego pokonał inny rekonwalescent – Denzel Dumfries – równie spektakularnym uderzeniem przewrotką. Katalończycy znaleźli się pod ścianą, ale już w finale Pucharu Króla z Realem pokazali, że potrafią wyjść z każdych tarapatów.

Sprawy w swoje ręce wziął Lamine Yamal i setny występ w katalońskich barwach uczcił indywidualną akcją zakończoną bramką. Była 24. minuta, a kibice zobaczyli już tyle dobrego futbolu i widowiskowych goli, że ręce same składały się do oklasków.

A jeszcze przed przerwą wyrównał Ferran Torres, zastępujący kontuzjowanego Roberta Lewandowskiego. Podawał mu Raphinha, który tym samym pobił rekord Leo Messiego w liczbie bramek i asyst w jednym sezonie Champions League (łącznie 20).

Barcelona - Inter. Dwóch Polaków na boisku

Istniała szansa, że w środowy wieczór będziemy oglądać aż trzech Polaków, ale oprócz Szczęsnego zobaczyliśmy tylko Piotra Zielińskiego, który pojawił się na murawie w 81. minucie. Nicola Zalewski pozostał na ławce rezerwowych.

Szczęsny przeżywał trudny wieczór i w drugiej połowie wyciągał piłkę z siatki po raz trzeci - znów po strzale Dumfriesa, tym razem głową po dośrodkowaniu z rzutu rożnego. Ledwo Holender zdążył się nacieszyć, a na uderzenie z dystansu zdecydował się Raphinha. Brazylijczyk huknął zza pola karnego, piłka odbiła się od poprzeczki, następnie od pleców Yanna Sommera i wpadła do bramki.

Potem był jeszcze nieuznany gol Henricha Mchitarjana (spalony), Lamine Yamal trafił w poprzeczkę, a Sommer obronił kolejne uderzenie Raphinhi. Oby w rewanżu było równie dużo emocji.