Piotr Żelazny: Bardzo poirytował pan w weekend Cristiano Ronaldo
Grzegorz Krychowiak: To była akcja, jak wiele innych na boisku, zwykła walka o piłkę.
Jak się zatrzymuje Real Madryt?
Zespół zagrał fantastyczny mecz od pierwszej do ostatniej minuty. Mieliśmy sporo sytuacji podbramkowych, uważam że wygraliśmy zasłużenie. Najważniejsze żebyśmy teraz potwierdzili naszą klasę. Nie tylko w meczach z najsilniejszymi rywalami, ale zwłaszcza w spotkaniach z drużynami, które rywalizują z nami o miejsce w europejskich pucharach.
Opaska kapitańska to początek dłuższej przygody z tą funkcją?
Ciężko mi powiedzieć. Dla mnie to była wielka duma – móc reprezentować drużynę. Mam nadzieję, że w następnych spotkaniach też będę kapitanem.
W jakich okolicznościach dowiedział się pan, że będzie kapitanem?
Trener powiedział mi przed meczem.
Tylko tyle?
To był warunek podpisania przeze mnie nowego kontraktu... Oczywiście żartuję. W Sevilli to trener wyznacza kapitana zespołu i po prostu przed meczem dowiedziałem się, że to ja będę.
Od teraz Sevilla będzie już pięła się tylko w górę tabeli?
Mam taką nadzieję. Ale miesiąc temu przyjeżdżałem na zgrupowanie w podobnej euforii po spotkaniu z Barceloną. A później graliśmy w kratkę. Straciliśmy punkty ze słabszymi zespołami.
Lubi pan mecze towarzyskie? Wiadomo jaka będzie odpowiedź, że gra w reprezentacji jest najważniejsza itd, ale jednak chyba trudno się dziś zmobilizować na sparingi w kadrze.
Wręcz przeciwnie. Nawet teraz w samolocie oglądałem fragmenty meczów z Irlandią i Szkocją i przyjechałem na zgrupowanie pełen chęci do gry. Jestem zmotywowany, by wypaść jak najlepiej, by zwyciężyć, stworzyć dla naszej publiczności spektakl.
Jakie wnioski z tych fragmentów?
Przede wszystkim pozytywne – udało nam się zdobyć cztery punkty w dwóch meczach. Awansowaliśmy na mistrzostwa Europy, zrealizowaliśmy swój cel. Oczywiście były momenty, w których mogliśmy zagrać lepiej, wciąż przed nami sporo pracy, ale mam poczucie, że wszystko idzie w dobrym kierunku.
Co jest do udoskonalenia w tej drużynie przed Euro?
Dążyć do doskonałości w tych elementach, które już wypracowaliśmy. Rozegraliśmy bardzo dobre eliminacje, wiele świetnych meczów, ale nie rozegraliśmy też żadnego spotkania perfekcyjnego. Zwłaszcza druga połowa meczu z Irlandią pozostawia sporo do życzenia. Były momenty, że nie mieliśmy panowania nad piłką, przebiegiem spotkania. Powinniśmy bardziej spokojnie ten mecz kończyć, z większą kontrolą. Żeby coś osiągnąć na Euro musimy na pewno ciężko pracować i dążyć do perfekcji.
Wasi poprzednicy przed wielkimi turniejami ciężko pracowali, a później brakowało sił.
Sztab trenerski z całą pewnością nas odpowiednio przygotuje. Nie będzie problemu.
Przed Euro 2012 reprezentacja Franciszka Smudy nie pokonała w sparingach żadnego finalisty mistrzostw. Teraz was czekają cztery mecze z drużynami, które do Francji też pojadą.
Gramy żeby wygrywać, zawsze. Nawet na treningach, podczas gierek szkoleniowych, każdy chce osiągnąć sukces. W meczach towarzyskich oczywiście będziemy pracować nad poprawą pewnych mankamentów, czy to w grze ofensywnej czy defensywnej, ale cel nadrzędny zawsze jest ten sam – wygrać spotkanie.
Zdaje pan sobie sprawę, że dla selekcjonera nie ma meczów o nic i każde zagranie będzie analizowane równie uważnie, jak w meczach o punkty?
To fajnie, bo każdy z zawodników myśli podobnie.
Rozmawiał Piotr Żelazny