Reklama

Za powołanie do kadry dostał 10 tysięcy złotych. Kim jest Mateusz Kowalczyk?

Nazwisko pomocnika GKS Katowice na liście powołanych na wrześniowe mecze Ligi Narodów ze Szkocją i Chorwacją budzi chyba największe zdziwienie wśród kibiców. Mateusz Kowalczyk rozegrał ledwie pięć meczów w PKO BP Ekstraklasie, ale przekonał do siebie Michała Probierza.
Mateusz Kowalczyk

Mateusz Kowalczyk

Foto: PAP/Jarek Praszkiewicz

Jeszcze niedawno o Kowalczyku słyszeli kibice interesujący się piłką młodzieżową, albo rozgrywkami pierwszej ligi, a już niedługo może go oglądać cała Polska.

Sam piłkarz był powołaniem zaskoczony i jak przekazał, dowiedział się o nim z telewizji. Bardziej spodziewał się nominacji do jednej z kadr młodzieżowych (podobno mocno pod uwagę brał go trener reprezentacji U20 Miłosz Stępiński), a tymczasem trafił do najważniejszej drużyny w kraju.

Mateusz Kowalczyk. Nowa twarz w kadrze Michała Probierza

To, co dla wielu jest niespodzianką, może być dobrze przemyślanym ruchem. Probierz ma świetnie rozpoznany polski rynek i w ostatnich latach, jako selekcjoner kadry U21, obserwował wielu młodych graczy. Już wcześniej pokazywał, że potrafi zaskoczyć. Wśród powołanych przez niego zawodników był środkowy obrońca Patryk Peda z trzeciej ligi włoskiej, czy bardzo młodzi pomocnicy Jakub Kałuziński z Antalyasporu i Dominik Marczuk z Jagiellonii Białystok. Kowalczyka też na pewno Probierz miał zapisanego w swoim notesie.

Wychowanek Ząbkovii Ząbki dwa lata temu, w wieku 18 lat, był jednym z odkryć pierwszej ligi. Grał wtedy w ŁKS Łódź i bardzo pomógł tej drużynie w awansie do PKO BP Ekstraklasy. Dość niespodziewanie jednak odszedł. Podobno interesowały się nim Raków i Legia, a bardzo blisko podpisania umowy był Górnik Zabrze, gdzie trenerem jest Jan Urban – specjalista we wprowadzaniu do gry młodych piłkarzy.

Czytaj więcej

Stefan Szczepłek: Wojtek Szczęsny przerósł ojca
Reklama
Reklama

Może Kowalczyk za bardzo uwierzył we własne możliwości i od razu chciał przeskoczyć dwa poziomy wyżej? Trafił do Broendby Kopenhaga, od którego się jednak odbił. Zagrał ledwie kilka minut w jednym spotkaniu ligowym, a resztę czasu spędził w rezerwach. Na szczęście się nie załamał i nie zaczął wędrówki po dziwnych ligach, byle tylko zostać za granicą.

Wrócił do Polski i świetnie odnalazł się w GKS Katowice, który potrzebował na nowy sezon młodzieżowca. To połączenie wyszło idealnie. Kowalczyk od razu stał się podstawowym zawodnikiem zespołu, ma już na koncie gola i asystę, i bardzo dużo daje drużynie. Jest nieprzyjemny w grze dla przeciwników, gra agresywnie (niektórzy mówią o nim „bulterier”), ale nie fauluje zbyt często, a do tego potrafi rozegrać piłkę. Jego decyzję o powrocie chwalił na początku sierpnia selekcjoner i być może już wtedy myślał o tym, żeby dać mu szansę.

Liga Narodów. Ilu debiutantów powołał Michał Probierz?

Nie wiadomo, czy Kowalczyk w ogóle zagra w spotkaniach Ligi Narodów z Chorwacją i Szkocją, ale i tak już na powołaniu zarobił. Dawno temu, jeszcze w 2007 r. zarząd GKS Katowice obiecał 10 tys. złotych premii następnemu piłkarzowi, który z tego klubu trafi do kadry. Pewnie nikt nie przeczuwał, że na wypłatę trzeba będzie czekać aż 17 lat. Pewnie też nikt nie żałuje, że te pieniądze trafią w końcu na konto zawodnika.

Czytaj więcej

Wojciech Szczęsny kończy karierę. Jego serce jest już poza boiskiem

Kowalczyk jest jednym z trzech debiutantów, których na najbliższe zgrupowanie zabiera Probierz – pozostali dwaj to bramkarz Lecha Poznań Bartosz Mrozek i Mateusz Bogusz z Los Angeles FC. Zwłaszcza ten ostatni ma duże szanse na debiut w kadrze. Strzela i asystuje w MLS niemal w każdym spotkaniu, a kreatywnych piłkarzy polski futbol nigdy nie miał za wielu.

Piłka nożna
Liga Mistrzów. Rekordy Roberta Lewandowskiego i Mohameda Salaha, Liverpool odrobił straty
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Piłka nożna
Irańskie piłkarki wracają do kraju. Koniec śledzonej przez świat podróży
Piłka nożna
Senegal po dwóch miesiącach „przegrał” wygrany finał. Maroko mistrzem Afryki
Piłka nożna
Liga Mistrzów. W Lizbonie wierzą w cuda, Real i PSG pokazały moc
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama