Sven-Goran Eriksson, pierwszy w historii zagraniczny selekcjoner reprezentacji Anglii
Teraz o śmierci Szweda poinformowała jego rodzina. „Po długiej chorobie SGE zmarł rankiem w domu, w otoczeniu rodziny” - głosi komunikat.
Rodzina apeluje o uszanowanie jej prywatności i prawa do żałoby i o to, by nie szukać teraz kontaktu z najbliższymi szkoleniowca.
Książę William, brytyjski następca tronu, po pojawieniu się informacji o śmierci Erikssona napisał w serwisie X, że „spotkał go kilka razy jako selekcjonera Anglii” i zawsze był pod wrażeniem jego charyzmy i zapału do gry. „Prawdziwy gentleman sportu” - dodał.
Szwedzki trener został w 2001 roku pierwszym w historii zagranicznym selekcjonerem reprezentacji Anglii. Drużynę „Lwów Albionu” prowadził do 2006 roku. Był też selekcjonerem Meksyku i Wybrzeża Kości Słoniowej. Prowadził takie zespoły klubowe jak Benfica, Roma, Fiorentina, Sampdoria czy Lazio, a w Anglii – Manchester City i Leicester City.
Czytaj więcej
Szwedzki trener w styczniu ogłosił, że ma raka trzustki. Niedawno poprowadził Liverpool w spotkaniu charytatywnym. To było jego wielkie marzenie.
W lutym 2023 roku, ze względu na problemy ze zdrowiem, zrezygnował z pracy dyrektora sportowego w szwedzkim klubie Karlstad.
Po ogłoszeniu, że ze względu na raka trzustki pozostał mu rok życia, Eriksson spełnił swoje wielkie marzenie i usiadł na ławce jako trener Liverpoolu w meczu charytatywnym, w którym legendy Liverpoolu mierzyły się na Anfield z Ajaksem Amsterdam.
Eriksson mówił po meczu, że była to „absolutnie cudowna chwila”. Liverpool wygrał ten mecz 4:2.
Sven-Goran Eriksson chciał być zapamiętany jako „pozytywny facet” i „dobry człowiek”
Już po ogłoszeniu nie dającej nadziei diagnozy były selekcjoner reprezentacji Anglii mówił, że chciałby być wspominany jako „dobry człowiek”.
- Miałem dobre życie. Sądzę, że wszyscy boimy się śmierci, ale częścią życia jest śmierć - mówił w dokumencie Amazon Prime zatytułowanym „Sven”.
- Trzeba nauczyć się akceptować to (życie) takie jakim jest. Na szczęście na koniec ludzie powiedzą, „tak, był dobrym człowiekiem”, ale nie wszyscy to powiedzą. Mam nadzieję, że zapamiętacie mnie jako pozytywnego faceta, który próbował zrobić wszystko co może – dodawał.
- Dziękuję wam za wszystko, trenerom, graczom, kibicom, to było fantastyczne. Dbajcie o siebie i dbajcie o swoje życie. I żyjcie nim. Cześć - zakończył.