Euro 2024. Dania – Serbia 0:0. Novak Djoković nie pomógł

Wielkie rozczarowanie w Serbii. Zespół z Bałkanów bezbramkowo zremisował z Danią i zajął ostatnie miejsce w grupie. Skandynawowie, choć nie wygrali meczu, przechodzą do fazy pucharowej. W 1/8 finału trafiają na Niemców.

Publikacja: 25.06.2024 23:12

Novak Djoković na trybunach na meczu Dania - Serbia w Monachium

Novak Djoković na trybunach na meczu Dania - Serbia w Monachium

Foto: REUTERS/Angelika Warmuth

Tym razem się nie udało. Serbowie nie mieli takiego szczęścia jak ze Słowenią. Wtedy gol w ostatniej akcji meczu Luki Jovicia dał im remis. Przez cały mecz w cieniu Duńczyków znów ożywili się w końcówce. Nie byli w stanie zdobyć gola na wagę awansu.

W Serbii liczono zdecydowanie na więcej. Nieźli piłkarze z dobrych klubów, z Duszanem Vlahoviciem z Juventusu Turyn jako gwiazdą, pracującym od trzech lat trenerem Draganem Stojkoviciem, który otrzymał kolejną szansę, by stworzyć zespół na miarę lokalnych oczekiwań na wielkim turnieju. Tak jak na mundialu w Katarze zostawił jednak zespół na ostatnim miejscu w grupie.

Wsparcie od Novaka Djokovicia

Nie pomogła również obecność Novaka Djokovicia. Uważany za najlepszego tenisistę w historii tego sportu od kilku dni przebywał w Londynie. Mimo że przeszedł operację kolana i wcześniejszej zadeklarował, że na Wimbledonie nie zagra, przygotowuje się tak jakby jednak miał wystąpić w trzecim tegorocznym turnieju wielkoszlemowym. Ostateczną decyzję ma podjąć tuż przed piątkowym losowaniem.

Znany z pedantycznego podejścia do przygotowań, treningu i odpoczynku 37-letni tenisista znalazł czas, by wesprzeć serbskich piłkarzy. Przyleciał do Monachium i zasiadł na trybunie Allianz Arena. Przed meczem wszedł na murawę i motywował schodzących z rozgrzewki piłkarzy reprezentacji niczym ważny członek tej ekipy.

Obecność Djokovicia na meczu Serbów nie jest niczym zaskakującym. Jeśli ma okazję, pojawia się na meczach piłkarskich, ale też koszykarskich. Jest zagorzałym kibicem Crveny Zvezdy Belgrad, choć jak mówi kibicuje wszystkim serbskim klubom. Chodzi też na San Siro, na mecze AC Milan.

Trzeci remis Duńczyków

Kamery pokazywały, że zwycięzca 24 turniejów wielkoszlemowych, obecnie wicelider rankingu oglądał mecz z wielkim zaangażowaniem. Może nie takim jak kibice z Serbii, którzy w końcówce przeszkadzali jak mogli, rzucali czym popadnie, omal nie doprowadzili do przerwania spotkania.

Czytaj więcej

Euro 2024. Francuzi zawiedzeni remisem. „Schwytani w pułapkę przez słabą Polskę”. Komentarze po meczu

Frustracja ze strony bałkańskich kibiców była o tyle zrozumiała, że ich zespół zaprezentował się mizernie. Do 90. minuty Serbowie nie oddali celnego strzału. Dopiero w doliczonym czasie gry Duszan Tadic uderzył na bramkę rywali, ale za lekko. Kasper Schmeichel był na posterunku.

Duńczycy zaimponowali solidną grą w obronie. W ofensywie byli aktywni głównie w pierwszej połowie. Nic wielkiego nie pokazali, ale mieli wyraźną przewagę. Słowem to nie był duński dynamit, ale raczej duńska twierdza. Na Euro zremisowali ze Słowenią co było zaskakujące, z Anglią, czym sami sprawili niespodziankę i z Serbią, czego można się było spodziewać. Grają dalej, awansują z z drugiego miejsca, ale raczej bez szans na wielki wynik, bo w 1/8 finału spotkają się z Niemcami.

Dania — Serbia 0:0

Tabela grupy C

1. Anglia          3      5          2:1

2. Dania           3     3         2:2

3. Słowenia      3     3         2:2

4. Serbia          3     2          1:2

Tym razem się nie udało. Serbowie nie mieli takiego szczęścia jak ze Słowenią. Wtedy gol w ostatniej akcji meczu Luki Jovicia dał im remis. Przez cały mecz w cieniu Duńczyków znów ożywili się w końcówce. Nie byli w stanie zdobyć gola na wagę awansu.

W Serbii liczono zdecydowanie na więcej. Nieźli piłkarze z dobrych klubów, z Duszanem Vlahoviciem z Juventusu Turyn jako gwiazdą, pracującym od trzech lat trenerem Draganem Stojkoviciem, który otrzymał kolejną szansę, by stworzyć zespół na miarę lokalnych oczekiwań na wielkim turnieju. Tak jak na mundialu w Katarze zostawił jednak zespół na ostatnim miejscu w grupie.

Pozostało 80% artykułu
Piłka nożna
Trzy gole Jesusa Imaza. Jagiellonia wygrywa 4:0
Piłka nożna
Polskie drużyny w walce o europejskie puchary. Wszyscy chcą się dostać na salony
Piłka nożna
Mieli grać w europejskich pucharach, wkrótce mogą przestać istnieć. Ukraiński klub na skraju upadku
Piłka nożna
Kim jest Leny Yoro - nastolatek, za którego Manchester United zapłacił fortunę?
Materiał Promocyjny
Mity i fakty – Samochody elektryczne nie są ekologiczne
Piłka nożna
Wraca Ekstraklasa. Czy i dlaczego warto się tym ekscytować?