Minister sportu o usterce na Narodowym: Najprawdopodobniej winien tam nie będzie nikt

- Niektórych rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, ani nawet roztropnym działaniem im zapobiec, bo takie rzeczy się po prostu pojawiają - powiedział minister sportu i turystyki Kamil Bortniczuk, pytany o wadę konstrukcyjną dachu na PGE Narodowym. - Oczywiście, będziemy szukać przyczyn - zastrzegł.

Publikacja: 12.11.2022 11:22

Minister sportu o usterce na Narodowym: Najprawdopodobniej winien tam nie będzie nikt

Foto: PGE Narodowy/Mateusz Włodarczyk, PAP/Łukasz Gągulski

Podczas przeglądu technicznego konstrukcji stalowej dachu PGE Narodowego ujawniono wadę jednego z elementów konstrukcji stalowo-linowej. W związku z rekomendacją konstruktorów i ekspertów w piątek zarząd obiektu zdecydował o wstrzymaniu działalności stadionu i wyłączeniu możliwości przebywania na nim.

W związku z usterką na Narodowym nie odbędzie się towarzyski mecz Polska - Chile, zaplanowany na środę ostatni sprawdzian reprezentacji przed wylotem na mistrzostwa świata do Kataru. Spotkanie zostało przeniesione na stadion Legii.

Czytaj więcej

PGE Narodowy wyłączony z użytku. Gdzie Polacy zagrają ostatni mecz przed mundialem?

W rozmowie z RMF FM minister sportu Kamil Bortniczuk zapowiedział dalsze badania usterki. - Natomiast rzeczywiście w związku z badaniem powtórzonym przedwczoraj, które porównywało wynik badań sprzed kilku dni i pokazało, że ta usterka się pogłębia dość szybko w czasie, dostaliśmy bardzo wyraźną sugestię - może nawet nieco mocniej niż sugestię, wskazanie bardzo konkretne od projektanta i od wykonawcy - aby stadion natychmiast zamknąć do czasu potwierdzenia tego, co się tam dzieje i ostatecznego zaproponowania przez wykonawcę jakiegoś chociażby tymczasowego rozwiązania, zabezpieczenia, by nie doszło tam do katastrofy budowlanej - tłumaczył.

- Wskazanie było bardzo wyraźne: natychmiast zamknąć, nie wpuszczać tam ludzi, więc, jak rozumiem, w ich ocenie ryzyko katastrofy budowlanej istnieje. Teraz cały czas monitorujemy to, co się stało z tym pęknięciem. To jest potężny element metalowy, wielkości samochodu, może nawet większy, niż przeciętny samochód osobowy, odlewany indywidualnie na potrzeby tego konkretnego projektu i tej konkretnej lokalizacji. W związku z tym, co tam się stało, czy to była jakaś wada materiałowa, która dopiero teraz wyszła na jaw, będziemy badać w dalszych krokach. Teraz skupiamy się na tym, żeby zabezpieczyć Stadion Narodowy, żeby tam do tragedii nie doszło. W poniedziałek dostaniemy od wykonawcy i projektanta już konkretną ofertę z konkretną propozycją rozwiązania technicznego, jak to zabezpieczyć, tak abyśmy mieli pewność, że ta lina się nie zerwie i nie dojdzie do tragedii - mówił Bortniczuk.

Pytany o kto, czy ktoś zawinił w związku z usterką, minister sportu przekazał, że wczoraj dyskutował o tym ze specjalistami sztab kryzysowy. - Pierwsze sugestie były takie, że najprawdopodobniej winien tam nie będzie nikt, że takie rzeczy przy tego typu projektach po prostu się zdarzają, że odlewy metalowe, takie specyficzne, raz na jakiś czas charakteryzują się tym, że posiadają jakąś wadę i ta wada się ujawnia w czasie, nigdy nie wiadomo kiedy i nigdy nie jest dobry czas, żeby taka wada się ujawniła - powiedział.

Jeżeli okaże się, że doszło do jakiejkolwiek winy projektanta czy wykonawcy, to oczywiście będziemy dochodzić swoich praw

Kamil Bortniczuk

- Niektórych rzeczy nie jesteśmy w stanie przewidzieć, ani nawet roztropnym działaniem im zapobiec, bo takie rzeczy się po prostu pojawiają. Oczywiście, będziemy szukać przyczyn. Nie wiem czy winnych, bo fachowcy wskazują na to, że to nie jest element, na którym się tańczy, skacze, biega, którego się nadużywa. To jest element, który wisi bardzo wysoko nad ziemią i podlega siłom takim, jakie są przewidziane w projekcie. Będziemy badać przy użyciu oczywiście najlepszej fachowej wiedzy, do czego tam mogło dojść. Jeżeli okaże się, że winny jest projektant czy wykonawca tego konkretnego odlewu, to oczywiście będziemy dochodzić swoich praw - zapowiedział szef resortu sportu i turystyki.

Minister podkreślił, że dziś nie można określić, jak długo potrwa wyłączenie PGE Narodowego. - Jeżeli ktoś mówi, ile to potrwa albo co trzeba będzie zrobić, to najzwyczajniej w świecie kłamie, ponieważ tę wiedzę będziemy zdobywać w przeciągu najbliższych dni - ocenił. - Mądrzejsi będziemy już w poniedziałek, kiedy spłynie do nas konkretna oferta konkretnego rozwiązania zabezpieczającego, tzw. by-passu, który przejmie na siebie siły, które dzisiaj obciążają ten element, który jest uszkodzony. Z tej oferty będzie wynikał, po pierwsze, koszt tego pierwszego kroku, po drugie, czas trwania jego wykonania, bo to też trzeba zaprojektować specjalne nowe rozwiązanie, dokonać nowego odlewu, zamontować to w tym miejscu. Nie jest wykluczone, że ostatecznie okaże się, że ten by-pass będzie na tyle skutecznie te siły przekładał, że będzie to również rozwiązanie docelowe. Wówczas mielibyśmy do czynienia z tym scenariuszem, że jest to stosunkowo szybko naprawialne i stosunkowo tanio naprawialne. Równie dobrze nie można wykluczyć na dzisiaj scenariusza, że trzeba będzie dokonywać tam znacznie poważniejszych napraw. Dzisiaj nikt jeszcze tego nie wie. Będzie to podlegało dokładnym analizom, cały czas podlega analizom, bo chociażby ta wada jest cały czas, już za pomocą specjalistycznej aparatury monitorowana - wyjaśniał Kamil Bortniczuk.

Podczas przeglądu technicznego konstrukcji stalowej dachu PGE Narodowego ujawniono wadę jednego z elementów konstrukcji stalowo-linowej. W związku z rekomendacją konstruktorów i ekspertów w piątek zarząd obiektu zdecydował o wstrzymaniu działalności stadionu i wyłączeniu możliwości przebywania na nim.

W związku z usterką na Narodowym nie odbędzie się towarzyski mecz Polska - Chile, zaplanowany na środę ostatni sprawdzian reprezentacji przed wylotem na mistrzostwa świata do Kataru. Spotkanie zostało przeniesione na stadion Legii.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Piłka nożna
AC Milan pytał o Polaka. Matty Cash może zmienić klub
Piłka nożna
Euro 2024. To nie zdarzyło się od 40 lat. Czy marzenie Niemców się spełni?
Piłka nożna
Euro 2024. Erik Janža, kapitan Górnika, bohaterem Słoweńców. „To nie jest jego sufit”
Piłka nożna
Utracona chwała Albionu. Historia reprezentacji Anglii
Akcje Specjalne
Dekarbonizacja gospodarki bez wodoru będzie bardzo trudna
Piłka nożna
Zmobilizowana Francja pokonuje Austrię. Polska opuszcza ostatnie miejsce
Materiał Promocyjny
Sztuczna inteligencja może być wykorzystywana w każdej branży