Reklama

Sporting - Legia: Kompromitacji nie było

W Lizbonie mistrz Polski przegrał 0:2 ze Sportingiem. Po dwóch meczach ma zero punktów i osiem bramek straconych.
Sporting - Legia: Kompromitacji nie było

Foto: AFP

Punktów nie ma, ale nie ma też wstydu – jak po pierwszym grupowym spotkaniu z Borussią Dortmund. Legia przegrała 0:2 w Lizbonie, po golach straconych w ciągu dziesięciu minut drugiej połowy.

Legia zostawiła znacznie lepsze wrażenie, w drugiej połowie potrafiła już nawet zagrozić bramce gospodarzy. Miroslav Radović 20 minut przed końcem miał doskonałą okazję, ale chyba sam się przestraszył, gdy znalazł się z piłką przy nodze na linii pola karnego i jego strzał nie tylko okazał się zbyt lekki, ale i niecelny. Niemniej jednak naprawdę tym razem nie było widać tak wielkiej przepaści między Legią a jej przeciwnikiem, jak dwa tygodnie temu.

Trzeba jednak też zaznaczyć, że po pierwsze Legia nie oddała ani jednego celnego strzału na bramkę Rui Patricio, a po drugie walkę ze Sportingiem nawiązała już wtedy, gdy losy spotkania były przesądzone. I nie sposób było odnieść wrażenia, że gdyby tylko Portugalczycy nieco podkręcili tempo, znów mogliby mistrza Polski zepchnąć do głębokiej defensywny – dokładnie jak w pierwszej połowie.

Legia rozpoczęła mecz nieźle, po kwadransie wydawało się, że koszmary z pierwszego spotkania zostały odegnane, a niektórzy już pewnie zaczęli się zastanawiać czy Jacek Magiera nie jest przypadkiem cudotwórcą. Dwa dni treningów z drużyną, a już można było zobaczyć znacznie lepszą organizację zespołu niż za czasów Besnika Hasiego. Linia pomocy była blisko linii obrony, zawodnicy nieźle się przesuwali, trzymali piłkarzy Sportingu daleko od pola karnego.

A jednak im dalej w las, tym gorzej. Po kwadransie wyglądało to tak, jakby Portugalczycy wrzucili wyższy bieg i po prostu zaczęli odjeżdżać. Pierwszego gola Legia straciła po rzucie rożnym. Fatalnie zachował się Steeven Langil, który zupełnie się pogubił w polu karnym, a Bryan Ruiz tylko dostawił nogę. To była już 18 bramka stracona przez mistrzów Polski po stałym fragmencie gry w tym sezonie. Chwilę później, na 2:0 strzelił Bas Dost i mecz był rozstrzygnięty.\

Reklama
Reklama

Nieco niepokojące są jednak te wszystkie optymistyczne wypowiedzi legionistów po meczu. Zarówno Jakub Rzeźniczak jak i Radović mówili o postępie, światełku w tunelu. Legia uniknęła w Lizbonie uniknęła kompromitacji, ale Sporting to zespół o przynajmniej klasę gorszy od Borussii i Realu Madryt. A za dwa tygodnie w Warszawie mistrz Polski podejmować będzie obrońcę tytułu.

Piłka nożna
Bodo/Glimt rewelacją Ligi MIstrzów. Kopciuszek nie chce opuszczać balu
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Piłka nożna
Liga Konferencji. Lech dostał srogą lekcję od Brazylijczyków z Szachtara
Piłka nożna
Europa zachwycona nastolatkiem z Polski. Czy Oskar Pietuszewski zagra w barażach o mundial?
Piłka nożna
Real Madryt–Manchester City. Królewscy nie zostawili złudzeń, hattrick Federico Valverde
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama