Reklama

Piłkarze Borussii: Potraktowano nas jak zwierzęta

Zawodnicy i trener Borussii Dortmund skrytykowali decyzję o rozegraniu meczu z Monaco dzień po ataku na ich autobus. Prokuratura wyjaśnia okoliczności zamachu.
Bramkarz Borussi Roman Burki na rozgrzewce z t-shirtem dedykowanym rannemu koledze z drużyny

Bramkarz Borussi Roman Burki na rozgrzewce z t-shirtem dedykowanym rannemu koledze z drużyny

Foto: PAP/EPA

Piłkarze Borussii Dortmund w gorzkich słowach skrytykowali decyzję UEFA w sprawie terminu rozegrania meczu z AS Monaco. Spotkanie odbyło się wczoraj wieczorem, niecałą dobę po ataku bombowym na drużynę Borussii. Kapitan zespołu Marcel Schmelzer przyznał, że wyjście na boisko nie było łatwe. –

To nie był zamach na nasz autobus, tylko na nas – powiedział. Rozgoryczenia nie krył grecki obrońca Dortmundu Sokratis, który stwierdził, że piłkarze zostali potraktowani jak zwierzęta. – Kto tego nie przeżył, nie wie jak było trudno – powiedział.

Trener: piłka nożna nie jest najważniejsza na świecie

Decyzję o szybkim rozegraniu meczu skrytykował też trener Borussii Tomas Tuchel. Jak poinformował, drużyna nie miała w tej sprawie nic do powiedzenia. – Tak postanowiła UEFA. Zdaniem Tuchela zachowano się tak, jakby autobus Borussii został zaatakowany puszką po piwie, a nie ładunkami wybuchowymi.

Tuchel chce teraz dać swoim zawodnikom czas na dojście do siebie, piłkarze będą też mogli skorzystać z pomocy psychologa. – Piłka nożna nie jest najważniejsza na świecie – dodał.

Reklama
Reklama

Borussia przegrała spotkanie z Monaco 2:3. Policja poinformowała, że mecz na stadionie w Dortmundzie, któremu towarzyszyły wzmożone środki ostrożności, przebiegł dość spokojnie.

Tymczasem niemieckie służby wciąż wyjaśniają okoliczności wtorkowego ataku na zawodników Borussii. Wiceprzewodniczący Niemieckiego Zrzeszenia Policjantów Kryminalnych (BDK) Sebastian Fiedler powiedział w telewizji ZDF, że śledztwo prowadzone będzie we wszystkich kierunkach. – Śledczy nie chcą zbyt wcześnie przyjmować jednej tezy – zaznaczył.

Prokuratura wyjaśnia okoliczności

Rzeczniczka prokuratury federalnej Frauke Köhler poinformowała w środę, że na miejscu wybuchu znaleziono trzy identyczne listy, których treść może wskazywać na islamistyczny charakter ataku. Pojawiają się w nich żądania wstrzymania udziału niemieckich myśliwców w operacji w Syrii, a także zamknięcia amerykańskiej bazy wojskowej w Ramstein.

Rzeczniczka zastrzegła jednak, że nie ma jeszcze pewności co do motywów sprawcy albo sprawców. Po zamachu aresztowano jedną osobę, którą podejrzewa się o przynależność do organizacji Państwo Islamskie. Jak poinformowano, nie ma jednak dowodów na udział podejrzanego w ataku.

Do zamachu na zawodników Borussii doszło we wtorek wieczorem w Dortmundzie. Obok klubowego autobusu, którym piłkarze jechali na mecz z AS Monaco, eksplodowały trzy ładunki wybuchowe. Jeden z piłkarzy, obrońca Marc Bartra, został ranny i musiał być operowany. Szoku doznał jeden z policjantów eskortujących autobus. Prokuratura poinformowała, że bomby ukryte były w krzakach a ich pole rażenia wynosiło ponad sto metrów. Ładunki wypełnione były metalowymi elementami, jeden z nich wbił się w zagłówek fotela w autobusie. – Dlatego atak mógł mieć dużo poważniejsze skutki – oceniła prokuratura.

Reklama
Reklama

 

Piłka nożna
Ekstraklasa. Hit w Warszawie na remis, Legia dalej balansuje na krawędzi utrzymania
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Piłka nożna
Czas na baraże. Czy Robert Lewandowski zagra jeszcze na mundialu?
Piłka nożna
Jan Urban ogłosił powołania na baraże. Jest Oskar Pietuszewski
Piłka nożna
Dramatyczny mecz Lecha z Szachtarem w Krakowie. Dogrywka pechowo wypadła z rąk
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama