To, co wydarzyło się na stadionie w Gliwicach, jest przykładem nie tylko wyjątkowego prostactwa, ale też głupoty. Nigdy nie wolno wszczynać awantur na stadionie, ale robić to przed końcem meczu, w którym nasi prowadzą 1:0, to świadczy o poziomie umysłowym awangardy kibiców Piasta. Trener Waldemar Fornalik nazwał ich wprost „bandą idiotów". Rzadko w ostatnich latach zdarzało się, aby na stadionie musiała interweniować policja z psami.
W poniedziałek Komisja Ligi nałoży na Piasta kilka kar. Zapewne przyzna walkower Górnikowi i zamknie stadion. Strata trzech punktów, których Piast był blisko, to ciężki cios. Grupa nieodpowiedzialnych kibiców z Gliwic w imię bezsensownej walki z „żabolami" z Zabrza, oczywiście w duchu miłości do klubu, być może przyczyni się do jego spadku z ekstraklasy.
Od tego się zaczęło... Górnik Zabrze pali flagi Piasta Gliwice w trakcie dzisiejszego meczu 26.kolejki @_Ekstraklasa_ @TorcidaGornik @PiastGliwiceSA @GornikZabrzeSSA #PIAGÓR pic.twitter.com/fJTZylYd72
Trudno logicznie rozpatrywać takie zachowania, to są terroryści stadionów, niedopuszczający kompromisów, myślący kategoriami własnych interesów, stawiający przemoc nad dyskusję. Są w mniejszości, ale to oni rządzą, wszyscy się ich boją, bo nie mają zahamowań. Kto im wreszcie wyda wojnę?
Zamykać powinno się nie stadiony, ale chuliganów, i to nie tych, których złapano, bo najwolniej uciekali, ale przywódców.
Na razie niestety przegrywają z nimi kluby, Ekstraklasa SA i PZPN. A gdyby tak piłkarze przed meczem powiedzieli: dla was nie gramy, i wrócili do szatni? Pora zakończyć dyktaturę ludzi, których nie powinno się wpuszczać na stadiony. Ekstraklasa SA i PZPN zapewne by ich nie ukarały.
W hicie ekstraklasy Legia pokonała u siebie Lecha Poznań 2:1. Decydującą bramkę zdobył Michał Kucharczyk w 86 minucie wykorzystując rzut karny – wychowanek Świtu Nowy Dwór Mazowiecki uderzył w sam środek bramki. Jedenastka została podyktowana jednak w kontrowersyjnych okolicznościach. Wołodymyr Kostewycz owszem dotknął w polu karnym piłki ręką, ale było to dotknięcie przypadkowe, w niezbyt groźnej sytuacji. Zawodnik Lecha nie odniósł w dodatku z tego zagrania żadnej korzyści. W pierwszej chwili sędzia Szymon Marciniak nie użył gwizdka, dopiero po kilku sekundach wskazał na jedenasty metr. Arbiter z Płocka nie zechciał jednak skorzystać z VAR i obejrzeć ponownie tej sytuacji na wideo. Ci, którzy zgadzają się jednak z interpretacją Marciniaka dowodzą, że Ukrainiec miał nienaturalnie ułożone ręce – obrońca nie może ot, tak sobie trzymać dłoni nad głową napastnika.
To nie był zły mecz Lecha – szczególnie w drugiej połowie, gdy to goście potrafili zdominować rywali z Warszawy. A jednak kolejna wyjazdowa porażka może się okazać kroplą która przeleje czarę goryczy i właściciele stracą ostatecznie cierpliwość do chorwackiego szkoleniowca Nenada Bjelicy.
Lechia zremisowała w Lubinie, ale to nie uratowało posady Adama Owena. W Gdańsku klubem zarządzają amatorzy i dopóki oni tam będą, dopóty o sukcesach można pomarzyć. Lechia jest zlepkiem zawodników nietworzących zespołu. Wielu tanio kupiono, żeby ich z zyskiem sprzedać. Tak się klubu nie buduje. Wiara w to, że trener przygotowania fizycznego zrobi z nich wygrywającą jedenastkę, była naiwna. Ale przy obecnej strukturze własnościowej raczej nic się nie zmieni.
Niespodzianką wiosny jest postawa Pogoni. Jeszcze niedawno wydawało się, że straciła szanse na utrzymanie, ale w jej przypadku zmiana trenera się opłaciła. 46-letni Kosta Runjaić przyjechał do Szczecina w listopadzie, rok 2017 drużyna kończyła na ostatnim miejscu w tabeli. Ale w nowym przegrała tylko jeden mecz (w Poznaniu), dwa wygrała, przywiozła cenne remisy z Zabrza oraz Kielc i wyszła ze strefy spadkowej. Gra lepiej niż Sandecja czy Termalica, ma więc duże szanse na utrzymanie się w lidze.
Szanse Sandecji wyglądają natomiast nieciekawie. Jeśli nie ma się własnego boiska (mecze domowe Sandecja gra w Niecieczy) i nie wygrywa się już siedemnastego meczu z rzędu (ostatni raz Sandecja zdobyła trzy punkty 17 września, z Termalicą), to pozostanie w ekstraklasie przypomina marzenia ściętej głowy. W tej sytuacji punkt zdobyty w sobotę we Wrocławiu jest niezłym wynikiem.
Współpraca Piotr Żelazny
26. kolejka Ekstraklasy
Bruk-Bet Termalica Nieciecza – Wisła Płock 1:2
(S. Stefanik 9 - S. Stilić 53, G. Merebaszwili 83)
Zagłębie Lubin – Lechia Gdańsk 0:0
Śląsk Wrocław – Sandecja Nowy Sącz 0:0
Korona Kielce – Pogoń Szczecin 0:0
Piast Gliwice – Górnik Zabrze -
Mecz przerwany w 82. minucie, przy wyniku 1:0 dla Piasta
Cracovia – Arka Gdynia 2:1
(M. Helik 42, K. Piątek 89 - S. Kriwiec 59)
Legia Warszawa - Lech Poznań 2:1
(M. Vesovic 2, M. Kucharczyk 86-karny - Ch. Gytkjaer 63)
W poniedziałek mecz Jagiellonia Białystok - Wisła Kraków.