Reklama

Mohamed Salah zagrozi władzy Cristiano Ronaldo i Leo Messiego

Egipcjanin z Liverpoolu pokazuje moc. Nie brakuje głosów, że już w tym sezonie zagrozi władzy Cristiano Ronaldo i Leo Messiego.
Gwiazdor Liverpoolu Mohamed Salah będzie asem reprezentacji Egiptu podczas mundialu. Jego zespół zag

Gwiazdor Liverpoolu Mohamed Salah będzie asem reprezentacji Egiptu podczas mundialu. Jego zespół zagra w grupie z Rosją, Urugwajem i Arabią Saudyjską.

Foto: AFP, Filippo Monteforte

Zostanie nagrodzony kawałkiem ziemi w świętym miejscu islamu – Mekce. Wiceprezydent miasta Fahd Al-Rowky powiedział, że Mohamed Salah jest wspaniałym ambasadorem islamu i zasługuje na działkę. Zlecił już ekspertyzę prawną, czy obywatel Egiptu może posiadać ziemię w Mekce, tuż obok Wielkiego Meczetu. Święte miejsce muzułmanów znajduje się na terytorium Arabii Saudyjskiej. Jeśli będą przeszkody prawne, Al-Rowky zapowiada, że na działce przeznaczonej dla Salaha i nazwanej jego imieniem wybudowany zostanie meczet.

Młodsi kibice mogą tego nie wiedzieć, starsi z kolei mogli już zapomnieć, ale Liverpool to nie jest pierwszy lepszy klub. 18 mistrzostw Anglii do niedawna było rekordem tego kraju i chociaż The Reds od 1990 roku nie sięgnęli po tytuł, to wciąż zajmują drugie miejsce pod względem liczby laurów. Liverpool pięć razy zdobywał Puchar Mistrzów, ostatni raz w 2005 roku po niesamowitym finale w Stambule, gdy przegrywał do przerwy 0:3, a mimo to doprowadził do dogrywki i rzutów karnych, w których bohaterem został polski bramkarz Jerzy Dudek.

Osiągnięcia Liverpoolu można wymieniać – trzy Puchary UEFA, trzy Puchary Zdobywców Pucharów, siedem Pucharów Anglii, osiem Pucharów Ligi. W latach 80. to był najlepszy klub świata i grali w nim najlepsi wówczas piłkarze. Gdy więc dziś Salah jest o krok od pobicia rekordu Iana Rusha, a zostawił już z tyłu innych legendarnych napastników The Reds, trzeba mieć świadomość, że dzieje się duża rzecz.

Egipcjanin zdobył w tym sezonie już 43 gole – do rekordu Rusha brakuje mu czterech trafień. Będzie miał jeszcze cztery okazje, by osiągnięcie Walijczyka z sezonu 1983/1984 wyrównać lub poprawić. Można założyć nawet, że Egipcjanin dostanie pięć szans, gdyż po zwycięstwie 5:2 z Romą na Anfield Liverpool jest o krok od finału Ligi Mistrzów.

Pierwszy mecz półfinałowy był popisem Egipcjanina, który ma fantastyczną wiosnę. W ogóle przez cały sezon gra, jakby został obdarzony czarodziejską mocą. Czego się nie dotknie, zamienia w złoto. Steven Gerrard we wtorkowy wieczór powiedział, że obecnie Salah jest najlepszym piłkarzem świata, lepszym od Messiego i Ronaldo. Oczywiście prawdziwy test przyjdzie w kolejnym sezonie, kiedy okaże się czy utrzyma ten poziom. Ale teraz jest w nadprzestrzeni.

Reklama
Reklama

Kapitalna forma Egipcjanina jest niespodzianką dla wszystkich, łącznie z samym piłkarzem. Do Liverpoolu trafił latem zeszłego roku – zresztą z Romy. Klub z Rzymu musiał się go pozbyć, by spełnić zasady Finansowego Fair Play, o czym otwarcie mówił dyrektor sportowy rzymian, Monchi. Liverpool zapłacił za niego ponad 40 milionów euro, co w czasach, gdy najlepsi zawodnicy kosztują powyżej 100 milionów, wydaje się ceną umiarkowaną.

Niedawno został przez swoich rywali z boiska, czyli piłkarzy Premier League, uznany za najlepszego zawodnika ligi. Już wspomina się o przeprowadzce do Realu lub Barcelony i o cenie poniżej 100 milionów mowy nie ma.

To drugie podejście Egipcjanina do Premier League. W styczniu 2014 roku został zawodnikiem prowadzonej przez Jose Mourinho Chelsea. Ale zanim to się stało, zauważyli go skauci FC Basel i jego pierwsze zetknięcie z europejską piłką miało miejsce w Szwajcarii. Tak się zresztą złożyło, że sezon po sezonie Basel trafiało na Chelsea w pucharach – najpierw w Lidze Europy, później w Lidze Mistrzów.

Salah strzelił na Stamford Bridge dwie bramki. Tyle, ile później w koszulce Chelsea. W Londynie został zaledwie pół roku – pozbyto się go bez żalu. Najpierw wypożyczono do Fiorentiny, następnie sprzedano do Romy, gdzie prezentował się świetnie. Zaowocowało to nagrodą dla najlepszego piłkarza Afryki w 2017 roku.

Pochodzi z miasta Basjun, to dalekie przedmieście Kairu. Gdy miał 14 lat został zawodnikiem El Mokawloon – po kolejnych przeprowadzkach rodziców, na treningi musiał dojeżdżać cztery godziny autobusami. Dostał pozwolenie, by w szkole pojawiać się tylko na dwie godziny dziennie, dojazdy i zajęcia zabierały mu resztę czasu. Nauczyciele rozumieli, że futbol jest dla niego wielką szansą i musi poświęcić edukację.

Gdy miał 16 lat zmarnował pięć doskonałych sytuacji w jednym meczu juniorów. Występował jako lewy obrońca i nie miał siły oddać dobrego strzału, po przebiegnięciu całego boiska. Młody Mohamed płakał, ale trener Said El-Shishini kazał mu się rozchmurzyć. Dał mu 25 egipskich funtów i powiedział, że zmienia mu pozycję i od teraz będzie prawym napastnikiem. Warto było: Salah został królem strzelców lokalnej ligi do lat 16, a także krajowych rozgrywek dla 17-latków.

Reklama
Reklama

Już wtedy było wiadomo, że czterogodzinne podróże autobusami z kilkoma przesiadkami skończą się daleko. Ale że aż na planecie Messiego i Ronaldo, tego nikt nie przypuszczał. ©?

Piłka nożna
Robert Lewandowski przed barażami o mundial. „Mamy dwa finały. Wierzę, że awansujemy”
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Piłka nożna
Był nadzieją polskiej piłki, podniósł się po ciężkich kontuzjach. Czy Jakub Moder zbawi kadrę?
Piłka nożna
Ekstraklasa. Hit w Warszawie na remis, Legia dalej balansuje na krawędzi utrzymania
Piłka nożna
Czas na baraże. Czy Robert Lewandowski zagra jeszcze na mundialu?
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama