Na ostatni w tym roku mecz Leo Beenhakker zabrał tylko piłkarzy wyróżniających się w polskiej lidze, w większości debiutantów. Rywale także nie wystąpią w podstawowym składzie, najprawdopodobniej będzie to reprezentacja olimpijska.

Już dwa tygodnie po wywalczeniu awansu na mistrzostwa Europy Beenhakker powołał na tygodniowe zgrupowanie do Turcji młodych zawodników i ogłosił oficjalne rozpoczęcie przygotowań do turnieju.

Trudno spodziewać się, by któryś z piłkarzy, którzy dzisiaj zagrają przeciwko Bośni i Hercegowinie stał się nagle gwiazdą reprezentacji, jednak to właśnie podczas ubiegłorocznego zgrupowania w Arabii Saudyjskiej trener przekonał się, że warto stawiać na Wojciecha Łobodzińskiego.

Pięć dni treningów w tureckim Belek, a także wygrany aż 9:0 sparing z juniorami drugoligowego klubu Antalyaspor, wprawiły w Beenhakkera w doskonały humor.

Tomasz Zahorski, który w eliminacyjnym spotkaniu z Serbią asystował przy jednej z bramek, tym razem aż cztery razy pokonał bramkarza rywali. Selekcjonerowi najbardziej podobało się jednak to, że grająca pierwszy raz w takim zestawieniu drużyna potrafiła utrzymywać się przy piłce przez prawie 80 minut.

W środowym spotkaniu zagrało aż 22 zawodników, dzisiaj Beenhakker nie będzie mógł już dokonać tak wielu zmian. Na pewno zagrają Mariusz Pawełek i Paweł Brożek, którzy nie wystąpili w sparingu.

Jeszcze w grudniu selekcjoner ogłosi nazwiska asystentów, którzy pomogą mu w przygotowaniach do Euro, a także współpracowników odpowiedzialnych za rozpracowanie rywali. Beenhakker zapowiedział, że każdego z piłkarzy mających szansę na wyjazd do Austrii i Szwajcarii będzie chciał zobaczyć w przynajmniej jednym meczu.