Reklama

Jan Tomaszewski broni Andrzeja G.

Sąd we Wrocławiu aresztował na trzy miesiące byłego współwłaściciela Widzewa Andrzeja G. Jan Tomaszewski pojechał go bronić
Do Wrocławia przyjechał Jan Tomaszewski, aby świadczyć na korzyść Andrzeja G.

Do Wrocławia przyjechał Jan Tomaszewski, aby świadczyć na korzyść Andrzeja G.

Foto: Fotorzepa

Andrzej G. został zatrzymany pod zarzutem przywłaszczenia wielomilionowych kwot w celu ukrycia ich przed egzekucją. Razem z nim zatrzymano byłego prezesa Widzewa Jacka D. Po przesłuchaniu został on jednak zwolniony. Musi wpłacić kaucję w wysokości 15 tys. złotych, został objęty dozorem policyjnym.

Sprawa Andrzeja G. wydaje się poważniejsza. G. pojawił się w Widzewie w roku 1993. Został jego sponsorem, a wkrótce prezesem. Jacek D. wtedy już w klubie był. Jest jedną z osób pracujących w Widzewie najdłużej. To on, w roku 2002, w imieniu klubu miał żądać od PZPN ok. 300 tys. zł, które, zdaniem Widzewa, mu się należały. W tej samej sprawie zarzuty postawiono sekretarzowi generalnemu PZPN Zdzisławowi Kręcinie.

W chudych latach Widzewa, już po grze w Lidze Mistrzów, Andrzej G. uchodził za dobrego wujka, który przywożąc z Niemiec pieniądze w walizkach, gasił pożary w klubie, płacąc piłkarzom i trenerom. W roku 2002 ówczesny prezes Widzewa Mirosław Czesny ujawnił, że wszystkie pieniądze, jakie G. wkładał w klub, były w praktyce pożyczkami na wysoki procent. Być może dzięki temu Widzew przeżył, choć metody G. odbiegały od przyjętych standardów, a PZPN uznał go nawet za persona non grata.

Wczoraj do Wrocławia przyjechał Jan Tomaszewski, aby świadczyć na korzyść Andrzeja G. Tomaszewski jest oburzony zatrzymaniem G., przywiózł dokumenty mające świadczyć o nieprawidłowościach podczas przekształceń własnościowych Widzewa, z czym G. nie ma nic wspólnego.

Zdaniem Tomaszewskiego G. jest kozłem ofiarnym. Sąd byłego bramkarza jednak nie przesłuchał.

Reklama
Reklama

[ramka][srodtytul]Podejrzany obserwator [/srodtytul]

Zarzut przyjęcia 2,5 tys. zł łapówki podczas meczu trzecioligowego zespołu w sezonie 2004/2005 postawiła Prokuratura Krajowa we Wrocławiu obserwatorowi Krzysztofowi M. ze Słupska. Został on zatrzymany przez CBA.[/ramka]

Piłka nożna
Robert Lewandowski przed barażami o mundial. „Mamy dwa finały. Wierzę, że awansujemy”
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Piłka nożna
Był nadzieją polskiej piłki, podniósł się po ciężkich kontuzjach. Czy Jakub Moder zbawi kadrę?
Piłka nożna
Ekstraklasa. Hit w Warszawie na remis, Legia dalej balansuje na krawędzi utrzymania
Piłka nożna
Czas na baraże. Czy Robert Lewandowski zagra jeszcze na mundialu?
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama