Reklama

Legia przegrała i odpadła

Legia przegrała rewanż ze Sportingiem 0:1 i odpadła z Ligi Europejskiej
Jakub Wawrzyniak w walce z Joao Pereirą i Andre Carillo

Jakub Wawrzyniak w walce z Joao Pereirą i Andre Carillo

Foto: Fotorzepa, MW Michał Walczak

Koniec liczenia punktów do rankingu i premii za awanse, koniec najlepszego od lat startu polskich klubów w europejskich pucharach. Najlepszego, ale nie aż tak dobrego, żeby wreszcie udało się przejść pierwszą rundę wiosenną. Ostatnią drużyną, której się to udało, pozostanie Legia sprzed 21 lat: bezczelna Legia Szczęsnego, Kowalczyka, Czykiera, która nie bała się Sampdorii w ćwierćfinale Pucharu Zdobywców Pucharów.

Samotny Ljuboja

Obecnej Legii tej bezczelności i sprytu w meczach ze Sportingiem brakowało. Nie zaryzykowała tak, jak trzeba było, by awansować do 1/8 finału. Wstydzić się za nią nie trzeba, nawet w Lizbonie grała jak równy z równym ze słynnym rywalem, a trener Ricardo Sa Pinto cieszył się po końcowym gwizdku, jakby podbił Ligę Mistrzów. Ale my zapamiętamy te mecze jako niewykorzystaną szansę.

Może byłoby inaczej, gdyby mógł zagrać Miroslav Radović, może sędzia powinien podyktować wczoraj w pierwszej połowie rzut karny po tym, gdy Anderson Polga ręką zatrzymał dośrodkowanie Macieja Rybusa. Legia mogła jednak zrobić swoje, nie oglądając się na nieobecnych ani na sędziego.

Najbardziej brakowało kogoś, kto pomógłby w atakach Danijelowi Ljuboi, kilka jego podań powinno się skończyć świetnymi okazjami do zdobycia gola. Koledzy Ljuboi albo źle przyjmowali piłkę, albo źle ją podawali, jak wtedy gdy rezerwowy Michał Kucharczyk, kończąc szybki kontratak, źle wymierzył podanie do Jakuba Rzeźniczaka i uciekła być może najlepsza okazja do objęcia prowadzenia. Kolejną był rzut wolny Ivicy Vrdoljaka, tuż sprzed linii pola karnego, w 79. minucie, gdy piłka poleciała nad poprzeczką.

Prawdziwy zryw Legii zaczął się, gdy było już za późno. W 84. minucie Matias Fernandez strzelił z rzutu wolnego, piłka minęła wszystkich w polu karnym, niestety również Duszana Kuciaka, który bronił nerwowo, ale do tego momentu – szczęśliwie. Legia miała sytuacje, by wyrównać, ale nawet wtedy Rafał Wolski w decydującym momencie podjął złą decyzję, zamiast podawać do niepilnowanego kolegi, strzelił w nogi Rui Patricio.

Reklama
Reklama

Nie było w tym meczu napięcia. Szansa na awans uciekła tak naprawdę tydzień temu w Warszawie, gdy Sportingowi udało się wyrównać na 2:2 i w rewanżu wystarczał mu bezbramkowy remis. Wczoraj nie było sposobu, by go zmusić do bardziej odważnej gry.

Pół okazji

Sporting o strzelenie gola specjalnie nie zabiegał, przez cały mecz poza bramką zapracował na pół okazji. Każda przerwa w grze była celebrowana, a pomagali w tym piłkarze Legii, którzy niepotrzebnie się wdawali w złośliwości i zaczepki.

Rywale do byle szturchnięcia dodawali swoje, sędzia odgwizdywał kolejną przerwę w grze, czas uciekał.

– Sporting nie walczył o zwycięstwo, my też w pierwszej połowie zagraliśmy bardzo asekuracyjnie, dopiero w drugiej to się zmieniło. Pozostał olbrzymi niedosyt – mówił przed kamerami Polsatu Jakub Wawrzyniak. Okazja do poprawki będzie za kilka miesięcy. Ale Legia wierzy, że już nie w LE, tylko w Lidze Mistrzów.

Sporting Lizbona - Legia Warszawa 1:0 (0:0) Bramka: M. Fernandez (84, wolny). Żółte kartki: S. Schaars, A. Carillo, J. Pereira, D. Carrico, D. Capel (Sporting); J. Wawrzyniak, M. Rybus, D. Ljuboja, J. Gol, I. Vrdoljak, A. Jędrzejczyk. Sędziował W. Biezborodow (Rosja). Widzów 20 tys.

Sporting: Patricio - Pereira, Rodriguez (71, Xandao), Polga, Insua -  Carillo (70, Capel), Carrico, Fernandez, Schaars - Izmaiłow (77, Pereirinha), van Wolfswinkel.

Reklama
Reklama

Legia: Kuciak - Jędrzejczyk, Żewłakow, Komorowski, Wawrzyniak - Żyro (59, Kucharczyk), Vrdoljak, Rzeźniczak (69, Wolski), Gol (88, Hubnik), Rybus - Ljuboja.

Pierwszy mecz 2:2, awans Sportingu.

Piłka nożna
Robert Lewandowski przed barażami o mundial. „Mamy dwa finały. Wierzę, że awansujemy”
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Centra danych to kwestia całego ekosystemu
Piłka nożna
Był nadzieją polskiej piłki, podniósł się po ciężkich kontuzjach. Czy Jakub Moder zbawi kadrę?
Piłka nożna
Ekstraklasa. Hit w Warszawie na remis, Legia dalej balansuje na krawędzi utrzymania
Piłka nożna
Czas na baraże. Czy Robert Lewandowski zagra jeszcze na mundialu?
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama