Reklama

Lechia bez doświadczenia

Drużyna Michała Probierza w meczu z Pogonią Szczecin straciła zwycięstwo w ostatniej minucie. Ciągle jest jednak niepokonana
Adam Pazio (z prawej) z Lechii Gdańsk obok Abdula Moustapha Ouedraogo z Pogoni

Adam Pazio (z prawej) z Lechii Gdańsk obok Abdula Moustapha Ouedraogo z Pogoni

Foto: PAP/serwis codzienny

Po sześciu kolejkach Lechia Gdańsk miała tyle samo punktów co prowadząca w tabeli Legia Warszawa oraz Górnik Zabrze. Przed rozpoczęciem sezonu nikt się tego nie spodziewał, w klubie nie było wielkich transferów, Japończyk Daisuke Matsui miał może najbogatsze CV ze wszystkich piłkarzy grających w ekstraklasie, ale nie wiadomo było czy będzie mu się chciało biegać po polskich boiskach. Probierz w kilka tygodni zbudował jednak zespół - wszyscy żartowali z tego, że zatrzymał Barcelonę w meczu towarzyskim, jednak tamto spotkanie zakończone remisem 2:2, dało jego piłkarzom dużo pewności siebie.

W niedzielę wieczorem Lechia w Szczecinie powinna wygrać, bo nie tylko prowadziła od 25 minuty po golu Piotra Grzelczaka, ale jeszcze w 58 minucie miała szanse podwyższyć prowadzenie z rzutu karnego. Piotr Wiśniewski strzelił jednak tak, że Radosław Janukiewicz złapał piłkę w ręce. – Ten mecz podzieliłbym na dwie części. Do rzutu karnego byliśmy drużyną lepszą, radziliśmy sobie z Pogonią i jej atakami, a sami stwarzaliśmy groźne sytuacje. Obroniony karny dał jednak gospodarzom wiatr w żagle, uwierzyli w siebie i zaczęliśmy mieć kłopoty. Moim piłkarzom zabrakło doświadczenia, boiskowego cwaniactwa – mówił Probierz.

Lechią w środku pola rządzi jeden Japończyk – Matsui, w Pogoni gra ich dwóch: Takuya Murayama i Takafumi Akahoshi. Drużyna ze Szczecina w tym sezonie prezentuje się dużo lepiej, niż w poprzednim, widać, że nawet kilka lat przerwy w pracy Dariusza Wdowczyka nie potrafiło zabrać mu trenerskiej jakości. Pogoń nie tylko nie drży przed spadkiem z ekstraklasy, ale jest w górnej części tabeli. W niedzielę uratowała jeden punkt w ostatniej minucie, na 1:1 wyrównał Akahoshi.

- W pierwszej połowie piłkarze grali co innego, niż wcześniej planowaliśmy. Popełnialiśmy proste błędy, które kosztowały nas straconą bramkę. Po przerwie musieliśmy gonić wynik, udało się wyrównać, ale znowu uciekły nam cenne punkty – mówił Wdowczyk.

Dzisiaj w ostatnim meczu siódmej kolejki Górnik Zabrze zagra z Zagłębiem Lubin. Jeśli wygra, zrówna się punktami z pierwszą w tabeli Legią.

Reklama
Reklama

Pogoń zremisowała z Lechią

Piłka nożna
Jan Urban ogłosił powołania na baraże. Jest Oskar Pietuszewski
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
Bank Pekao przyjął Plan Dekarbonizacji
Piłka nożna
Dramatyczny mecz Lecha z Szachtarem w Krakowie. Dogrywka pechowo wypadła z rąk
Piłka nożna
Raków walczył, ale pożegnał się z Ligą Konferencji. Fiorentina okazała się za silna
Piłka nożna
Robert Lewandowski wśród najlepszych strzelców w historii. Pelé w zasięgu Polaka
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama