– Ta decyzja dojrzewała we mnie przez cały ostatni sezon – tłumaczy 30-letni obrońca Bayernu Monachium. Pierwszy dowiedział się o niej trener Joachim Loew – już w poniedziałek, dzień po zdobyciu mistrzostwa świata. –  Poinformowałem go o tym przy śniadaniu – wspomina Lahm.

W piątek rano piłkarz potwierdził swoje plany w rozmowie telefonicznej z prezesem niemieckiej federacji Wolfgangiem Niersbachem. – Bardzo szybko zorientowałem się, że nie ma sensu nakłaniać go do zmiany decyzji. Przez 10 lat był nie tylko wybitnym zawodnikiem, ale i absolutnym wzorem do naśladowania. Podziękowałem mu za to, co zrobił dla reprezentacji – mówi Niersbach.

Podziękowała też kanclerz Angela Merkel. – Chciałabym wyrazić swój szacunek dla tego, co osiągnął z drużyną narodową – zaznaczyła.

Lahm debiutował w kadrze 18 lutego 2004 roku w spotkaniu z Chorwacją (2:1) w Splicie. Magazyn „Kicker" wybrał go wtedy na piłkarza meczu. W reprezentacji zagrał 113 razy, strzelił pięć bramek. Zanim w ubiegłą niedzielę wzniósł na Maracanie Puchar  Świata, zdobył brązowe medale na mundialach w Niemczech i RPA, grał też w finale mistrzostw Europy 2008 i w półfinale polsko-ukraińskiego Euro.

Opaskę kapitańską przejął w 2010 roku po Michaelu Ballacku, którego kontuzja wykluczyła z wyjazdu na afrykański mundial. – Philippa nie będzie łatwo zastąpić w kadrze – twierdzi prezes Bayernu Karl Heinz-Rummenigge – ale trudno wyobrazić sobie lepsze pożegnanie niż triumf na mundialu.

W Monachium Lahm zamierza grać przynajmniej do 2018 roku, niedawno przedłużył umowę. Tam też – mimo skromnej postury (170 cm wzrostu) –  jest liderem i kapitanem. Do klubowej akademii trafił w wieku 11 lat. – Jeśli on nie przebije się kiedyś do Bundesligi, to nikt tego nie zrobi – powiedział jeden z jego pierwszych trenerów Hermann Hummels.

Dziś Pep Guardiola nazywa go najbardziej inteligentnym zawodnikiem, z jakim pracował. Wkrótce będzie mógł się o tym przekonać Robert Lewandowski.

Życie Lahma nie kończy się na futbolu. Angażuje się w akcje charytatywne, walczy z nietolerancją w sporcie.  Wydał już jedną książkę, która w Niemczech stała się bestsellerem, a w środowisku piłkarskim wywołała kontrowersje. Skrytykował w niej kilku trenerów, m.in. Juergena Klinsmanna. Wyśmiał jego niekonwencjonalne metody – zajęcia z jogi i budowę ogrodu do medytacji. Napisał, że sukces reprezentacji to przede wszystkim zasługa jego ówczesnego asystenta Joachima Loewa.