40. minuta zajęć. Wewnętrzna gierka Bayernu na małe bramki. Robert Lewandowski podczas jednej z akcji łapie się za prawe udo i z grymasem bólu schodzi do szatni. Pierwsze informacje są niepokojące. „Bild” pisze, że występ Polaka w spotkaniu z Borussią i ćwierćfinale Ligi Mistrzów z Realem (pierwszy mecz w środę) stoi pod znakiem zapytania.
Alarm okazuje się jednak fałszywy, a sam piłkarz potwierdza na Twitterze, że jest gotowy do gry.
W Monachium ogromna ulga. Nie trzeba nikogo przekonywać, jak wielką stratą dla Bayernu byłby brak Lewandowskiego. Polski snajper jest w zespole Carlo Ancelottiego najważniejszą postacią, w tym sezonie nie opuścił żadnego z 27 meczów Bundesligi, tylko dwukrotnie wchodził z ławki. Mimo że jest eksploatowany do granic możliwości, kontuzje omijają go szerokim łukiem.
Zdobył już 24 gole i choć pytany o koronę króla strzelców za każdym razem powtarza, że liczy się przede wszystkim dobro drużyny, Bayern potrzebuje jego bramek jak tlenu. – Robert jest w życiowej formie, ale myślę, że będzie jeszcze lepszy. Nawet jeśli już teraz jest rewelacyjny – chwali swojego gwiazdora Ancelotti.
Lewandowski ma za sobą jeden z najbardziej spektakularnych meczów w karierze (hat trick i dwie asysty z Augsburgiem). Jego pojedynek z liderem klasyfikacji strzelców Pierre’em-Emerickiem Aubameyangiem (25 goli) powinien być ozdobą sobotniego szlagieru.
Napastnik z Gabonu wyszedł w tej rywalizacji ponownie na prowadzenie dzięki trafieniu w spotkaniu z Hamburgerem SV. Bayern przegrał w środę na wyjeździe z Hoffenheim (0:1), ale z tej porażki władze klubu nie robią tragedii. Na boisku przeciwnika jeszcze nikt nie wygrał, a przewaga mistrzów Niemiec nad drugim w tabeli RB Lipsk jest wciąż bezpieczna (10 pkt).
O ile Bayern może sobie pozwolić na małe potknięcia, o tyle Borussia, przygotowująca się do ćwierćfinałowego dwumeczu z Monaco, musi konsekwentnie zbierać punkty, by nie wypaść z walki o Ligę Mistrzów. Dziś jest na pozycji czwartej, dającej przepustkę do eliminacji. W czwartek do kibiców dotarła dobra wiadomość: Łukasz Piszczek przedłużył umowę do czerwca 2019 roku.
Monachium nie będzie w sobotę jedynym gorącym miejscem na piłkarskiej mapie Europy. Dwie godziny wcześniej na Santiago Bernabeu rozpoczną się derby Madrytu, bardzo istotne dla losów tytułu w Hiszpanii. Jeśli Real pokona Atletico, a dwa tygodnie później nie przegra z Barceloną, przybliży się znacznie do odzyskania mistrzostwa.
Kto woli futbol angielski, powinien obejrzeć dwa mecze z udziałem Polaków. Hull Kamila Grosickiego zmierzy się z Manchesterem City, a Bournemouth Artura Boruca z Chelsea.