Obaj polscy piłkarze na rozpoczynające się dziś w Warszawie zgrupowanie reprezentacji przyjadą w świetnych nastrojach.
Dwie kolejne bramki wyniosły Lewandowskiego na szczyt klasyfikacji strzelców ligi niemieckiej (po dwóch kolejkach ma trzy trafienia oraz asystę) i ukróciły męki Bayernu, który przez ponad 70 minut nie potrafił skruszyć szczelnego muru gospodarzy.
– Rywale nie chcieli za bardzo grać w piłkę, trudno było się przebić przez ich obronę. Kluczem do sukcesu była cierpliwość – opowiadał Lewandowski przed kamerami stacji Eleven. Przedniej urody był zwłaszcza jego pierwszy gol – po strzale piętą.
„On jest koszmarem Werderu" – pisze portal sport1.de i przypomina, że kapitan reprezentacji Polski w dziewięciu meczach z drużyną z Bremy zdobył aż 12 bramek. Komplementów Lewandowskiemu nie szczędzi też Hasan Salihamidzić. – Robert to petarda, najlepszy napastnik w Bundeslidze i jeden z najlepszych na świecie – zachwyca się nowy dyrektor sportowy Bayernu.
Liczby to potwierdzają. Na strzeleckiej liście wszech czasów Polak awansował na 14. miejsce (154 gole w Bundeslidze), wyprzedzają go tylko piłkarze, którzy zakończyli już kariery. Pod względem średniej bramek na mecz ustępuje jedynie legendarnemu Gerdowi Muellerowi.
Inny polski rekord ustanowił w sobotę Łukasz Piszczek, rozgrywając 250. spotkanie w Bundeslidze i spychając po 11 latach z pozycji lidera Tomasza Wałdocha.
Jubileusz wypadł okazale. Borussia Dortmund pokonała 2:0 były zespół Piszczka – Herthę Berlin, a Polak do spółki z kolegami znów nie dopuścił do straty gola. Dzięki temu Borussia patrzy dziś z góry na Bayern, nie przejmując się zbytnio odejściem Ousmane'a Dembele do Barcelony.
Katalończycy – jeszcze bez młodego gwiazdora z Francji – wygrali 2:0 z rewelacją ubiegłego sezonu, finalistą Pucharu Hiszpanii – Deportivo Alaves.
Osamotniony w ataku Leo Messi (Luis Suarez leczy kontuzję) nie wykorzystał w pierwszej połowie rzutu karnego. Po przerwie wziął jednak sprawy w swoje nogi i strzelił obydwie bramki, przechodząc do historii jako drugi po Gerdzie Muellerze piłkarz z największych europejskich lig, który przekroczył barierę 350 goli zdobytych dla jednej drużyny.
W Anglii trwa zwycięska passa Manchesteru United (2:0 z Leicester) i niemoc Arsenalu, który przegrał z Liverpoolem na Anfield aż 0:4.