Kibicowanie ekstraklasie nigdy nie było łatwe, ale w ostatnich tygodniach zaczyna być ponad siły zwykłego śmiertelnika. Poziom ligi już dawno nie był tak dramatycznie zły. Na palcach jednej ręki da się policzyć akcje składające się z pięciu dobrych podań. I, niestety, nie chodzi o statystyki jednego meczu, ale całej kolejki.
W sobotę kibice na trzech stadionach – w sumie nieco ponad 26 tysięcy osób – zobaczyli jedną bramkę. Padła ona w Gdańsku, gdzie Lechia prowadzona przez Adama Owena, który w minionym tygodniu przejął zespół od Piotra Nowaka, pokonała wicelidera Zagłębie Lubin. W niedzielę nie było wcale lepiej – w dwóch meczach, które skończyły się przed zamknięciem gazety, padły dwie bramki.