Korespondencja z Paryża
To było starcie gigantów, zdecydowanie zbyt wielkie jak na drugą rundę turnieju olimpijskiego. Nadal, którego karierę w dwóch ostatnich latach znaczyła walka o zdrowie, nie ma już jednak żadnej rankingowej ochrony i w Paryżu — zarówno podczas Roland Garros, jak i teraz — nie mógł liczyć na rozstawienie, choć jest przecież w stolicy Francji od lat przyjmowany niczym gwiazda rocka.
Szczęście zawiodło go już pod koniec maja, gdy w pierwszej rundzie paryskiego Wielkiego Szlema trafił na późniejszego finalistę Alexandra Zvereva. Teraz w drugiej zmierzył się zaś z Djokoviciem, jakby jakiś tenisowy bóg dawał mu do zrozumienia: „Mistrzu, już wystarczy”.
Czytaj więcej
Deszcz mógł rozmyć zuchwały, francuski plan uwodzenia świata, ale ceremonia otwarcia igrzysk olim...
Grali ze sobą już 60 razy, 30 razy zwyciężył Serb. Żadna para w erze open nie mierzyła się częściej. Po raz pierwszy stanęli po przeciwnych stronach siatki 18 lat temu właśnie w Paryżu, a teraz chyba zagrali tam po raz ostatni. Djoković, zwycięzca 24 turniejów wielkoszlemowych i wciąż niegodzący się na detronizację monarcha tenisa, oraz Nadal, książę Paryża, który wygrał Roland Garros 14 razy.