Mundial: Katar stawia na swoim

Szefowie światowej piłki podczas mundiali byli przyzwyczajeni do posłuszeństwa gospodarzy. Katar nie chce być petentem, ma swoje wymagania i dyktuje warunki.

Publikacja: 21.11.2022 03:00

Gianni Infantino szefem FIFA jest od lutego 2016 r.

Gianni Infantino szefem FIFA jest od lutego 2016 r.

Foto: AFP

Korespondencja z Kataru

Działacze Światowej Federacji Piłkarskiej (FIFA) przywykli do tego, że rządy krajów- organizatorów mundialu pozwalają im na wszystko. Osiem lat temu Brazylijczycy zmienili nawet prawo, aby kibice mogli podczas meczów pić piwo dostarczone przez jednego ze sponsorów MŚ, a ingerencja władz państwowych w zarządzanie związkiem piłkarskim to w mniemaniu bonzów z Zurychu najwyższa zbrodnia, poważniejsza nawet od rozpętania wojny.

Katarczycy zachowali się inaczej. Trzy miesiące przed rozpoczęciem turnieju uznali, że jednak warto delegować swoich piłkarzy do meczu otwarcia i zmienili datę pierwszego spotkania turnieju, rujnując plany sponsorów, kibiców oraz nadawców. Jakby tego było mało, kiedy działacze FIFA dotarli już na miejsce przed mundialem, okazało się, że ich hotel wciąż jest w remoncie. I na koniec organizatorzy uznali, że jednak nie chcą piwa na stadionach.

Czytaj więcej

Na otwarcie mundialu Katar wynajął Boga. Filmowego

Namioty, przygotowane pod stanowiska z beczkami i nalewakami, przesunięto, aby nie kłuły miejscowych w oczy. Piwo pozostanie w strefach dla najbogatszych, gdzie cena pakietu za mecz zaczyna się od 950 dolarów, więc tylko najważniejsi goście będą mogli wypić lampkę szampana, zerkając może przy okazji na boisko.

Decyzja, którą wymusił podobno brat emira, to dla FIFA problem wizerunkowy oraz finansowy. Budweiser – który jest przy mundialu od 1986 roku, ale umowy na kolejny jeszcze nie podpisał – płaci 75 mln dolarów za turniej i oczekuje zwrotu inwestycji. Wykopanie alkoholu ze stadionów planem tym zachwieje, bo firma bez ograniczeń będzie mogła działać jedynie w strefach kibica.

Brak alkoholu w Katarze to oczywiście mit. Przyjezdni mogą kupić go w wybranych hotelach za okazaniem paszportu, a obcokrajowcy rezydujący w kraju – z pensją minimum 3 tys. riali miesięcznie (ok. 4 tys. zł), po ukończeniu 21. roku życia, jeśli nie są muzułmanami – także w sklepie Qatar Distribution Company (QDC), przed którym zazwyczaj ustawiają się kolejki.

Dziś w Dausze jest blisko 200 barów i restauracji z licencją na sprzedaż alkoholu. – My go nie mamy, ale za rogiem są dwa inne hotele, gdzie go kupicie. Ostrzegamy tylko: jest drogo – to słyszymy od miejscowych. Półlitrowy budweiser to 40–50 riali, czyli nieco ponad 60 zł. Strefa „relaksu” jest nawet w biurze prasowym, choć długo było o niej cicho. Pierwsze informacje kolportowano pocztą pantoflową.

– Nikomu nic się nie stanie, jeśli przez trzy godziny nie wypije piwa. Takie same reguły obowiązują we Francji, Hiszpanii czy Szkocji – mówi szef FIFA Gianni Infantino i przekonuje, że decyzja zapadła wspólnie, a motywacją była logistyka, bo sprzedaż alkoholu mogłaby zaprocentować trudnościami w przepływie kibiców między obiektami, ale trudno mu wierzyć.

Szczegóły turnieju od dawna były przedmiotem tarć między światową federacją i bardziej konserwatywnymi członkami rodziny królewskiej, obawiającymi się nadmiernej westernizacji społeczeństwa katarskiego. W rezultacie tych sporów FIFA przestała być wszechmocna. Mundial odbywa się na katarskiej ziemi i na katarskich zasadach.

Kraj znad Zatoki Perskiej przestał być petentem. Mundial to raczej demonstracja siły Kataru i chęć zapewnienia sobie bezpieczeństwa. Potęga sąsiadów motywuje do nieustannego oznaczania się na mapie, nawet bardziej niż do polerowania wizerunku. Katarczycy nie muszą się pudrować, bo ich kartą przetargową – której wartość jeszcze wzrosła po wybuchu wojny w Ukrainie – są ropa oraz gaz.

Gospodarze od tygodni opowiadają więc o rasizmie mediów oraz o zachodnim poczuciu wyższości. – Oni po prostu nie chcą, aby arabski, islamski kraj zorganizował mistrzostwa świata – przekonuje minister pracy Ali bin Samikh al-Marri, a sam emir Tamim podkreśla, że jego kraj stał się ofiarą bezprecedensowej kampanii, jakiej nie doświadczył nigdy żaden gospodarz mundialu.

Decyzja z pozoru błaha, bo dotycząca sprzedaży piwa, podważa wiarygodność Katarczyków. Środowiska LGBTQ+ pytają, czy skoro tuż przed mundialem doszło do zmiany reguł gry, to oni faktycznie mogą czuć się bezpieczni, jeśli – zgodnie z katarskim kodeksem karnym – za publiczne okazywanie afektu grozi więzienie.

Decyzja organizatorów, według  „Guardiana”, wywołała także niepokój innych sponsorów mundialu. Infantino podczas konferencji rzucił wprawdzie, że jeśli sprzedaż piwa jest największym problemem turniejów, to on może wyjechać i relaksować się na plaży. To jednak tylko słowa, bo szef FIFA wie, że gospodarze zepchnęli go z tronu. Tego na mundialu już dawno nie było.

Korespondencja z Kataru

Działacze Światowej Federacji Piłkarskiej (FIFA) przywykli do tego, że rządy krajów- organizatorów mundialu pozwalają im na wszystko. Osiem lat temu Brazylijczycy zmienili nawet prawo, aby kibice mogli podczas meczów pić piwo dostarczone przez jednego ze sponsorów MŚ, a ingerencja władz państwowych w zarządzanie związkiem piłkarskim to w mniemaniu bonzów z Zurychu najwyższa zbrodnia, poważniejsza nawet od rozpętania wojny.

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Mundial 2022
Influencer świętował na murawie po zwycięstwie Argentyny. FIFA prowadzi dochodzenie
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Mundial 2022
Messi wskrzesza przeszłość. Przed Argentyną otwiera się szansa na lepsze jutro
Mundial 2022
Hubert Kostka: Idźmy argentyńską drogą
Mundial 2022
Szymon Marciniak: Z dżungli na salony
Mundial 2022
Stefan Szczepłek o finale mundialu: Tylko w piłce takie rzeczy