Gospodarzy schodzących do szatni na przerwę (przy prowadzeniu Montepaschi 43:21) i po zakończeniu spotkania żegnały głośne gwizdy rozczarowanej publiczności. Zespół, który przystępował do sezonu z powiększonym budżetem i ambitnym celem awansu do czołowej ósemki Euroligi, stacza się po równi pochyłej. Wygrał zaledwie jedno z sześciu spotkań, przegrał wszystkie przed własną publicznością, w dodatku w coraz gorszym stylu. Znikąd nadziei.

Środowy mecz z mistrzami Włoch każe postawić pytanie, czy Prokom Trefl w ogóle ma trenera i co zawodnicy robią na treningach. Na tle znakomicie broniącego, walecznego, zgranego i szybkiego zespołu rywali Prokom wyglądał jak drużyna przypadkowo sklecona na rozgrywki zakładów pracy, która nie miała w ogóle czasu na przećwiczenie jakichkolwiek zagrywek. Osaczeni przez aktywną obronę rywali gracze z Sopotu popełnili aż 20 strat.

Rewolucja kadrowa w drużynie niewiele dała. Bez Travisa Besta i Rubena Wołkowyskiego w grze Prokomu brakuje organizacji, tak jak jej brakowało.

Koszykarzom nie chce się walczyć, a wyróżniającymi się zawodnikami zespołu są ci, którzy dołączyli do niego najpóźniej – Jovo Stanojević i Mehmet Shakur. Jeszcze nie zdążyli się w Sopocie „zepsuć” – jak Milan Gurović czy Filip Dylewicz?Niewykluczone, że w najbliższym czasie zostanie zwolniony trener Eugeniusz Kijewski i zastąpi go jego asystent Tomas Pacesas, zadziwiająco spokojny na ławce w porównaniu z jego reakcjami, gdy był zawodnikiem.

Kijewski zapytany, czy rozważa podanie się do dymisji, odpowiedział, że musi tę sprawę przemyśleć.