Reklama

Wojna gwiazd

Sezon NBA rozpoczyna się od mocnego uderzenia. W nocy z wtorku na środę spotykają się Boston Celtics z Miami Heat, czyli kandydaci do gry w finale i drużyny, których właściciele uwierzyli w magię gwiazdorskich trójek
Wojna gwiazd

Foto: Getty Images/AFP

Faworytem rozgrywek są broniący tytułu i marzący o trzecim z rzędu sukcesie Los Angeles Lakers, którzy rozpoczną sezon dwie i pół godziny później meczem z Houston Rockets. Dwaj ostatni mistrzowie NBA z Konferencji Wschodniej Miami (2006) i Boston (2008) to ich najgroźniejsi rywale. Celtics grali w finale w poprzednim sezonie i przegrali z Lakers po siedmiu spotkaniach, mimo że po pięciu prowadzili 3 – 2. Heat to klub, o którym było najgłośniej w przerwie letniej z racji spektakularnych transferów.

Zespół z Florydy wzmocnili w lipcu LeBron James, porównywany z Michaelem Jordanem jeden z najlepszych koszykarzy świata, który nie zdecydował się przedłużyć kontraktu z Cleveland Cavaliers, oraz Chris Bosh, mający już dość gry w przeciętnym zespole Toronto Raptors (obydwaj na zdjęciu w trakcie przedsezonowego meczu z CSKA Moskwa). Gwiazdorzy dołączyli w Miami do Dwyane Wade’a, kolegi z reprezentacji USA, która zdobywała złote medale na igrzyskach w Pekinie. Dwaj nowi w zespole mają jeden upragniony cel: zdobyć wreszcie mistrzostwo NBA – Wade już tego doświadczył przed czterema laty.

Władze klubu z Miami postanowiły powielić tu sprawdzony sposób... Boston Celtics, którzy w 2007 roku, dodając do swojego gwiazdora Paula Pierce’a dwóch wybitnych zawodników z innych klubów – Kevina Garnetta (Minnesota Timberwolves) i Raya Allena (Seattle SuperSonics), zbudowali drużynę, która od razu zdobyła mistrzostwo i do dziś należy do czołówki NBA.

Czy ten pomysł sprawdzi się na Florydzie, zobaczymy za kilka miesięcy. Na razie komentatorzy zwracają uwagę, że Miami może osiągnąć sukces tylko dobrą defensywą. Każdy z trzech gwiazdorów łatwo zdobywa 20 i więcej punktów w meczu, więc atak nie będzie problemem dla drużyny trenera Erica Spoelstry. Tytułu nie zdobywa się trzema zawodnikami. Wiele zależeć będzie od pozostałych graczy pierwszej piątki – rozgrywającego Carlosa Arroyo i środkowego Joela Anthony’ego oraz innych członków zespołu – Udonisa Haslema, Marka Millera czy weterana Zydrunasa Ilgauskasa, który po całej dotychczasowej karierze spędzonej w Cleveland podążył śladem LeBrona Jamesa.

Boston też się wzmocnił, podpisując latem kontrakty m.in. ze środkowymi Shaquille’em i Jermaine’em O’Nealami (ciekawe, że obydwaj grali wcześniej m.in. w Miami) oraz obrońcą Delonte Westem. Pozyskanie O’Nealów to odpowiedź trenera Doca Riversa na kontuzję Kendricka Perkinsa, podstawowego gracza podkoszowego Celtics, który wróci do gry najwcześniej w styczniu bądź lutym. Właśnie jego uraz w szóstym meczu finałowym i nieobecność w siódmym dały przewagę Lakers w walce o zbiórki i w konsekwencji mistrzostwo.

Reklama
Reklama

Jedyny Polak w NBA Marcin Gortat i jego Orlando Magic rozpoczną sezon w czwartek meczem z Washington Wizards. Nazajutrz zagrają właśnie z Miami (godz. 2 w nocy z piątku na sobotę) – ten mecz zobaczymy na antenie Canal+ Sport.

Koszykówka mężczyzn: NBA, Boston Celtics – Miami Heat | 1.30 | canal+ sport | wtorek

Koszykówka
Jeremy Sochan zmienił klub w NBA. I wpadł z deszczu pod rynnę
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Materiał Promocyjny
Nowoczesne finanse, decyzje finansowe w świecie algorytmów – jak zachować kontrolę
Koszykówka
Polscy koszykarze walczą o mistrzostwa świata. Dwa mecze z Łotwą na drodze do Kataru
Koszykówka
Jak zostać gwiazdą NBA? „Myśl, że jesteś najlepszy, i nie przepraszaj za to”
Koszykówka
Gdzie trafi Jeremy Sochan? Wielkie kluby NBA na liście
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama