Poranek w całości należał do Starego Kontynentu. Pomysł kapitana Luke’a Donalda, by na pierwsze mecze wysłać największe działa sprawdził się bezbłędnie, tak samo jak przepowiednie, że w meczach granych systemem foursomes (para gra jedną piłką, uderzając ją na przemian) Europejczycy zyskają więcej.
Zyskali wszystko, wygrali cztery mecze, pokazując nieco speszonym Amerykanom na czym polega gra prawdziwie drużynowa. Trudno mówić, kto był najlepszy, bo w Marco Simone Golf Club są wyłącznie gwiazdy golfa, ale Victor Hovland, Rory McIlroy, Jon Rahm czarowali jak zawsze, pokazując ponad 70-tysięcznej widowni zagrania niezwykłe.